czwartek, 15 stycznia 2026

NoS s2 - Odcinek 1

🌿 Nocne opowieści Szeptuchy 🌿
Odcinek 1: W niewoli

Jagna ocknęła się w ciemności, gdzie nie docierał żaden dźwięk - tylko pustka, ciężka i głucha jak grobowa ziemia. Powietrze śmierdziało kurzem i zgniłym drewnem, które zdawało się rozkładać w tym ciasnym, dusznym kącie. Nie wiedziała, gdzie jest. Ostatnim, co pamiętała, był cmentarz - ścisłe powietrze przy grobie prababki, i wypalona lampa wisząca przy zardzewiałej bramie.

Próbowała się wyprostować, ale strop nad nią ciążył jak ciemna belka, niemal dotykając skroni. Jedynie mogła siedzieć, przesuwać dłonie po chropowatych deskach i badać to ciasne pomieszczenie - kilkanaście metrów kwadratowych, kształt prostokąta, strop tak niski, że zdawał się w każdej chwili przygnieść ją do ziemi.

W uszach zaczęło dudnić - ciężki szum deszczu, jakby za ścianą waliła ulewa. Poddasze. Strych. Ale nie było żadnego światła, żadnego wyjścia, żadnej klapy w podłodze. Ktoś ją tu zamknął. Kto?

Dlaczego jej ostatnie wspomnienia krążyły wokół cmentarza? Co wydarzyło się potem, nim trafiła w ten więzienny mrok? Ktoś ją porwał? Skrzywdził? Nie czuła bólu ani ran, lecz gniewający się lęk ścisnął jej serce, rosnąc z każdą chwilą spędzoną w tej beznadziei.

Co teraz? Czy ktoś wędruje po lesie, szuka jej cienia? Jak długo już trwa ta samotność - zagubiona, uwięziona w mrocznej piwnicy duszy?

Jagna przesuwała palce po chłodnych deskach. Coś twardego zahaczyło o jej skórę - kawałek zimnego metalu, ciężki i niepokojący w dotyku. Nie umiała powiedzieć, czy to przypadek, czy znak. Trzymając go w dłoni, poczuła, jak serce podskakuje gdzieś między nadzieją, a lękiem.

Niewiadomo skąd, zimny powiew przeciągnął przez ciasne pomieszczenie, niosąc ze sobą zapach wilgotnej ziemi i dymu - coś odległego i znajomego, jak echo lasu, który gdzieś poza granicami jej świadomości szumiało nieustannie.

W mroku przy ścianie pojawił się cień, ledwie uchwytny - ruch tak cichy, że mógł być tylko wytworem jej wyobraźni. A może ktoś obserwował?

Nagle w uszach zadrżał szept, niemal niesłyszalny, nie do uchwycenia. Nie był to głos, lecz coś więcej - ciężar milczenia, które domagało się odpowiedzi.

W oddali rozległo się wycie - długie, przeszywające, bez słów. Nie było jasne, czy to błaganie, czy ostrzeżenie. A jednak, gdzieś głęboko, Jagna poczuła, że to wezwanie.

Musiała ruszyć. Nie wiedziała dokąd, ani po co  -jedynie czuła, że stoi na granicy czegoś, co zdoła ją albo pochłonąć, albo uwolnić.

Czas tu nie miał znaczenia. Liczyło się tylko to, co niewypowiedziane i niewidoczne.

czwartek, 8 stycznia 2026

Mróz jest pożyteczny

Mróz nie jest przyjemny.
Nie przynosi komfortu ani ulgowych wyjaśnień. Przychodzi po cichu i robi swoje.
W przyrodzie mróz ma konkretną rolę: porządkuje. Ogranicza to, co nadmierne. Zatrzymuje procesy, które bez hamulca wymknęłyby się spod kontroli. Dzięki niemu wiosna nie zaczyna się od chaosu.

Mróz domyka cykle.
Rośliny potrzebują zimna, by „wiedzieć”, że stary czas się skończył. Bez tego nie ma prawdziwego początku - jest tylko ciąg dalszy.
Jest w nim też coś, czego nie da się obejść: cisza. Las zimą nie milknie dlatego, że obumarł, lecz dlatego, że odpoczywa. Cisza nie jest pustką, tylko pauzą, bez której nic nie chce odrosnąć.


Nie wszystko, co pożyteczne, musi być miłe.
Mróz uczy zgody na niewygodę - tej, która ma sens. A kiedy odejdzie, zostawia po sobie przestrzeń.
Na nowe.

niedziela, 28 grudnia 2025

Zanim zaczną strzelać

W górach jest jeszcze cicho.
Nie idealnie i nie odświętnie. Po prostu normalnie. Las oddycha, śnieg skrzypi pod butami, ptaki robią swoje. Na razie nic się nie dzieje.
W miastach cisza już się kończy. Choć jeszcze nikt niczego nie odpalił, czuć napięcie. W rozmowach, w sklepach, w internecie. Wszyscy wiedzą, że to zaraz się zacznie.

Co roku jest podobnie.
Jedni czekają na świętowanie - na światła, hałas i chwilę oderwania. Inni myślą tylko o tym, jak to przeczekać. Zamknąć okna, zostać w domu, uspokoić siebie i zwierzęta. A one nie mają wyboru. Reagują tak, jak potrafią.


Ten czas pomiędzy jest dziwny.
Jeszcze jest spokojnie, ale spokój już się kończy. To kilka dni, kiedy wszyscy są świadomi tego, co nadejdzie.

czwartek, 25 grudnia 2025

Przesilenie zimowe ...

... nie jest świętem. Nie przynosi ulgi ani nagrody za wytrwanie w ciemności. To tylko moment, w którym cofanie się światła zostaje zatrzymane. Nic się jeszcze nie poprawia. Dni nadal są krótkie, zimno trzyma, a noc nie oddaje pola. Różnica jest czysto techniczna - od tej chwili nie będzie już gorzej niż było wczoraj.

W przyrodzie takie granice przechodzą bezgłośnie. Nikt ich nie ogłasza, nikt nie zaznacza w kalendarzu. Rośliny nie zaczynają jeszcze rosnąć, zwierzęta nie zmieniają trybu, krajobraz wygląda dokładnie tak samo jak dzień wcześniej. A jednak coś się domyka. Ciemność przestaje się pogłębiać. To wystarczy.


Przesilenie jest punktem zerowym, nie początkiem. Miejscem, w którym ruch ustaje, zanim pojawi się ruch w drugą stronę. Natura nie potrzebuje symboli ani obietnic - wystarcza jej stabilizacja. Chwila, w której wiadomo już, że dalsze cofanie nie nastąpi, nawet jeśli na poprawę trzeba będzie jeszcze długo czekać.

Człowiek ma z tym problem. Chciałby widocznej zmiany, znaku, że wysiłek miał sens. Tymczasem przesilenie nie daje nic do świętowania. Daje tylko granicę. Zgodę na trwanie w bezruchu, na oszczędzanie energii, na niedziałanie. To nie jest wezwanie do nowego etapu, raczej ciche pozwolenie, żeby jeszcze zostać w tym, co jest.

Dlatego przesilenie zimowe lepiej rozumieć jako linię na osi roku, a nie wydarzenie. Punkt, po którym noc przestaje wygrywać, choć jeszcze długo będzie wyglądało, jakby nic się nie zmieniło. I być może właśnie w tym jego sens - nie w obietnicy światła, tylko w zatrzymaniu ciemności.

czwartek, 18 grudnia 2025

Co robią zwierzęta w grudniu?

Grudzień w lesie wygląda na martwy. Cisza, puste ścieżki, brak ruchu. Ale to tylko pozory. Przyroda nie znika - ona zwalnia. Zwierzęta nie marnują energii, nie robią niczego na pokaz. Każdy ruch ma sens, każda decyzja kosztuje. Zimą nie wygrywa ten, kto jest najszybszy. Wygrywa ten, kto najlepiej gospodaruje siłami.


Dziki w tym czasie schodzą niżej. Coraz częściej pojawiają się przy wsiach, na obrzeżach miast, przy polach i drogach. Nie dlatego, że chcą straszyć ludzi, ale dlatego, że w lesie jedzenia jest coraz mniej. Ryją ziemię w poszukiwaniu żołędzi, resztek kukurydzy i wszystkiego, co da się szybko zamienić na energię. Są ostrożne, ale zdeterminowane - zima nie wybacza błędów.

Lisy stają się jeszcze bardziej czujne i ciche. Polują głównie nocą oraz o świcie, korzystając z ciszy i mrozu, który spowalnia ich ofiary. Zimą częściej widać lisie tropy niż samego lisa. On woli pozostać niewidzialny, bo każde niepotrzebne spotkanie to strata cennej energii.

Sarny i jelenie poruszają się mniej i ostrożniej. Trzymają się sprawdzonych tras, znanych żerowisk i miejsc osłoniętych od wiatru. Unikają biegania, skoków i stresu. Często stoją długo w jednym miejscu - nie z lenistwa, lecz z rozsądku. Zimą spokój jest ważniejszy niż ruch.

Wiewiórki w grudniu wciąż można spotkać, ale znacznie rzadziej niż jesienią. Korzystają z zapasów, które zgromadziły wcześniej, odnajdują swoje spiżarnie i w razie potrzeby przenoszą jedzenie w bezpieczniejsze miejsca. Jeśli widzisz zimą wiewiórkę, to znak, że jesień została przez nią dobrze zaplanowana.

Ptaki, które nie odlatują na zimę, trzymają się bliżej człowieka. Ogrody, karmniki i zabudowania dają im więcej szans niż pusty, zimny las. W tym czasie nawet prosta pomoc - karmnik, woda i spokój - może realnie zadecydować o ich przetrwaniu.

Część zwierząt zapada w sen zimowy lub półsen. Niedźwiedzie, borsuki czy jeże spowalniają swoje funkcjonowanie do minimum. Reagują na bodźce, czasem się budzą, ale nie żyją pełnią aktywności. To czas przeczekania, bo natura wie, że z zimą nie warto walczyć - lepiej ją przespać.

Grudniowy las nie jest pusty. On po prostu żyje ciszej. To czas skupienia, oszczędzania energii i trwania. Zwierzęta robią dokładnie to, czego często brakuje ludziom pod koniec roku - zwalniają, upraszczają i nie szarpią się z rzeczywistością. Czasem najlepszą strategią nie jest działać więcej. Czasem najlepszą strategią jest po prostu przetrwać w spokoju.