Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 maja 2023

z Archiwum ... #06


  Route 7 370 405 170 - 31,29km :: Janowice Wielkie (PKP) - Trzcińsko (PKP)

Minęło cztery i pół roku odkąd we współudziale i wtedy pod szyldem grupy fb Jurka Jurasza Sudety z Plecakiem, zorganizowaliśmy I Nocną Włóczęgę. Idea miała być cykliczna i rozwijana rokrocznie przy aktywnym udziale osób chętnych poznać górską wędrówkę w nocnych warunkach. Niestety skończyło się na tej jednej edycji, choć przez wielu uznana została za udaną i wartą kontynuacji. 
 
Kartki okolicznościowe rozdane uczestnikom na miejscu startu
 
Podjęliśmy próbę zorganizowania nocnego przejścia w kolejnym roku, ale pomimo starań i poczynionych przygotowań, postanowiliśmy odłożyć projekt do następnego roku, by zrobić to należycie i w ciekawszej. Wszyscy wiemy co wydarzyło się w kolejnych latach w kontekście epidemii Covid-19, a to chyba  tłumaczy, raczej już archiwalny charakter tego materiału.

poniedziałek, 23 listopada 2020

W Rudawach Janowickich

Zima zaczyna akcentować swoje nadejście. Im wyżej, tym więcej bieli. Co prawda narazie  nieśmiało, ale w górskim klimacie mróz zaczyna przeważać, co jest już widoczne.





Po 2,5-letniej przerwie, zauważyliśmy też zmiany pod ruinami Bolczowa. Ciekawi nas nowa droga szutrowa doprowadzająca pod sam zamek. Czy to potrzeba wynikająca z organizacji przyszłych imprez, czy może było trzeba wydać unijną kasę na ścieżkę dydaktyczną? Ale tego spróbujemy dowiedzieć się w Nadleśnictwie Śnieżka.



środa, 8 lipca 2020

z Archiwum... #02



Dzisiaj, dokładnie po czterech latach chcemy przybliżyć Wam ścieżkę, którą warto przemierzyć w całości. Co prawda, zakończyliśmy ją w Zachełmiu, bo mamy tam rodzinę, ale wędrówkę warto kontynuować jeszcze przez Chojnik do Sobieszowa.

Leśna Szeptucha wtedy nie istniała, a głównym celem było nocne przejście całych Rudaw Janowickich, z północy na południe do Przełęczy Kowarskiej. A że na miejscu pięknie świtało, to później pękła Przełęcz Okraj i Śnieżka.

Dlaczego piszemy o tej ścieżce, skoro Rudawy, Śnieżka czy Strzecha to "oklepane" miejsca?
Wystarczy spojrzeć na mapę.

Z Rudaw Janowickich, a dokładniej, z Małej Ostrej widać dolne partie Karkonoszy z drogą prowadzącą od świątyni Wang do Samotni. Tą samą, która jest na trasie przejścia. Po niemal ośmiu godzinach, można zwrócić głowę na wschód i spojrzeć na niemal całą przebytą do tej pory drogę i zdać sobie sprawę, jak wygląda około 30km w górach, czując je jednocześnie w nogach.

Dla tych, którzy wędrują całymi dniami i nocami po górach, dla których 50km jest w zasięgu buta - taka włóczęga może być, i według nas jest, nie lada gratką, z bonusem w postaci najwyższego szczytu Sudetów.

czwartek, 3 stycznia 2019

Sylwestrowe szczytowanie

W tym dniu sylwestrowym poniosło nas znowu do lasu i to jakiego!? Możliwości przed Sylwestrem było wiele, jednak chcieliśmy spędzić go w raczej kameralnym gronie i koniecznie z widokiem na jakieś miasto witające Nowy Rok fajerwerkami. Po przemyśleniu sprawy wybór padł na Małą Ostrą. W 9 śmiałków wyruszyliśmy na wyprawę. Po perypetiach z oblodzonym podjazdem do Czarnowa od strony Wieściszowic dzięki pomocnym rękom Pana, któremu zakłóciliśmy zabawę ryjąc mu autem podjazd, udało nam się zawrócić i dojechać do celu od Kamiennej Góry i uradować swoją obecnością naszych towarzyszy. Wędrówkę rozpoczęliśmy o godzinie 22:15 spod Agroturystyki "Czartak" w Czarnowie- szlakiem zielonym. Ścieżka okazała się miłym zaskoczeniem. Temperatura oscylująca w granicach -1'C i 10 cm pokrywa śnieżna sprawiały, że las wyglądał iście bajkowo. Świerki i sosny pokryte śniegiem oraz zanurzone w nim jagodziska łagodziły mroczny klimat lasu jaki panuje w nocy, było cicho i spokojnie. Do Skalnika dotarliśmy w 50 minut skąd po zrobieniu kilku fotek zawróciliśmy aby wspiąć się na Małą Ostrą. Na odsłoniętych skałach wiał dość silny wiatr i niestety nie było widać świateł miast i obawialiśmy się że nie będzie możliwości dojrzenia sztucznych ogni. Zeszliśmy więc ze skał by w oczekiwaniu na północ w otulinach świerków podgrzać ugotowany przez koleżankę gulasz :-) (Pycha!!) . Tymczasem przy skałkach zaczął się robić mały tłok. Po spożyciu naszego posiłku i zwinięciu "obozu" i my wspięliśmy się na skały by wraz ze zgromadzoną tam grupą osób wypić szampana i życzyć sobie i innym szczęścia w Nowym 2019 Roku. Tak jak się spodziewaliśmy front, który nadciągnął z zachodu uniemożliwił nam oglądanie fajerwerków jednak atmosfera była tak sympatyczna, że nie czuliśmy rozczarowania. Ok godziny 00:30 rozpoczęliśmy powrót tym samym szlakiem, którym weszliśmy wyraźnie odczuwając zmianę pogody. Momentami padał deszcz a śnieg po którym wcześniej szliśmy zaczął się powoli topić. Około godziny 1:15 byliśmy przy autach gdzie się pożegnaliśmy i wyruszyliśmy do domów w nadziei , że ten Nowy Rok będzie nie gorszy od minionego :-)
A poniżej fotorelacja