Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikstura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikstura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2023

Wierzba dobra na grypę

W sezonie jesienno-zimowym z reguły uważniej podchodzimy do swojego stanu zdrowia i dbamy oto, by nie załapać choróbska czy przeziębienia. Niestety zdarza się tak, że pomimo wzmożonej ostrożności złapiemy jakąś infekcję i wtedy trzeba albo iść do lekarza, albo próbować wyleczyć się tzw. "domowym" sposobem. Jedną z naszych propozycji jest wierzba, o której chcemy dzisiaj co nieco napisać.

Napary z wierzby są najbardziej znaczącym środkiem do zapobiegania i niwelowania skutków przeziębienia czy osłabienia. Dodatkowo wzmacnia sen, uspokajając układ nerwowy. Wierzbę stosuje się także przy nieżycie jelit czy bólach reumatycznych. 
Co prawda podajemy tylko hasła i o każdym przypadku należałoby się obszernie rozpisać, by terapia wierzbą odniosła pożądany skutek, ale zwracamy uwagę na jej wszechstronne zastosowanie, bo jest powszechnie dostępna i nawet teraz jesienią, warto z niej skorzystać. 

Zwłaszcza napar przygotowany z kory młodych gałązek, którą się suszy i mieli. Do kubka wystarczy wsypać łyżeczkę zmielonej kory, zalać wrzątkiem i po kilku minutach parzenia będzie gotowy do spożycia. Główną zaletą takiego napitku jest działanie przeciwbólowe podobne do aspiryny. 
Równie dobrze jest, wiosną nazbierać tzw. bazi/kotków wierzbowych. W nich również jest odpowiednia ilość aktywnych substancji, które pozwolą osiągnąć ten sam efekt co napar z kory.


Późną wiosną i z początkiem lata, można też nazrywać świeżych liści do zrobienia naparu i choć same liście nie mają w sobie tyle właściwości leczniczych co kora czy bazie, to i tak warto je stosować. 

Kora, kotki, liście - z dobrodziejstw wierzby można korzystać niemal przez cały rok, a zwłaszcza w tych newralgicznych miesiącach, kiedy narażeni jesteśmy na przeziębienie, osłabienie, a przez to na infekcje bakteryjne.

sobota, 14 marca 2020

Mikstura pewnego Jegomościa

Dosłownie przed dwoma dniami, w trakcie rozmowy, o możliwych miksturach i eliksirach, skutecznie działających na obecnie panoszącą się zarazę - usłyszeliśmy od sędziwego Jegomościa o pewnym pikantnym trunku.

Starzec opowiedział nam o okolicznościach, w jakich dowiedział się o tym ognistym napitku i chętnie zdradził nam przepis.

Skąd określenia "pikantny", "ostry"?
Z powodu jednego z dwóch składników. Pierwszym jest czysta wódka, choć może też być spirytus, drugim papryka chilli.
Ot cała tajemnica przepisu. Aczkolwiek nie wiedzieć czemu, Jegomość upiera się, że trunek najlepszej jest jakości, gdy poczyniony zostanie z papryki uprzednio ususzonej i koniecznie jeszcze wcześniej osobiście wyhodowanej. 

Idąc w ślad za naszym rozmówcą, postanowiliśmy, że sami takową paprykową wódkę spreparujemy. Zakupiliśmy alkohol i nie mając suszonej papryczki, zastosowaliśmy rozmrażaną. A to dlatego, że ciekawość nie daje nam spokoju i nie chcieliśmy czekać z tym do jesieni na świeże zbiory.
Po wymieszaniu składników odstawiliśmy słój w suchym i ciepłym miejscu, w którym ma stać przez najbliższe 4 tygodnie. To nie ma być nasłonecznione miejsce, jak w przypadku owoców! W międzyczasie, będziemy potrząsać zawartością, by wspomóc cały proces.

Co prawda, za cztery tygodnie może być już po głównej fali atakującej zarazy. A na dobrą sprawę nikt nie wie, czy ten napitek ma jakiekolwiek właściwości oddziałujące przeciw niej pozytywnie. Ale nie możemy się już doczekać tego specyficznego smaku na przełyku, po którym potrafi się zrobić na prawdę gorąco ;)