Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2026

Dzień wierzby

Dzisiaj jest Dzień Wierzby, ale to nie jest takie święto, które rzuca się w oczy i każe coś specjalnie celebrować, raczej daje pretekst, żeby na chwilę spojrzeć na coś, co i tak mamy codziennie przed sobą, tylko zwykle tego nie zauważamy. Wierzba rośnie tam, gdzie innym drzewom nie jest po drodze, przy wodzie, w rowach, na podmokłej ziemi, często krzywo, czasem jakby byle jak, ale mimo tego wszystkiego trzyma się i robi swoje, bez względu na warunki. Nie potrzebuje idealnego miejsca, nie potrzebuje opieki, nie walczy o uwagę, a i tak jest obecna praktycznie wszędzie.


I właśnie to w niej jest najciekawsze, bo wierzba nie pokazuje siły w taki oczywisty sposób, jak robią to inne drzewa, tylko radzi sobie inaczej, bardziej po cichu i bez uporu na pokaz. Kiedy przychodzi wiatr, ona się ugina, zamiast się łamać, a kiedy coś ją uszkodzi, potrafi odrosnąć i zacząć od nowa, jakby to była dla niej normalna część życia, a nie żadna tragedia. Nawet z kawałka gałęzi, wbitej w ziemię, potrafi wypuścić korzenie i dalej rosnąć, co już samo w sobie pokazuje, z jakim uporem mamy do czynienia, tylko że to nie jest upór krzykliwy, tylko taki spokojny i konsekwentny.

Dlatego ten dzień można potraktować po prostu jako przypomnienie, że nie wszystko musi być idealne, żeby działało, i że czasem lepiej się ugiąć i przetrwać trudniejszy moment, niż próbować za wszelką cenę stać prosto i się połamać. Wierzba nie udaje niczego więcej, niż jest. Nie próbuje być innym drzewem i nie rośnie tam, gdzie jej nie pasuje, tylko bierze to, co ma i robi z tego swoje miejsce. I może właśnie dlatego tak dobrze sobie radzi.

Jak się nad tym chwilę zastanowić, to jest w tym więcej sensu niż w wielu „mądrych” zasadach, które sobie dokładamy na siłę, bo życie rzadko kiedy wygląda idealnie, a jednak jakoś idzie dalej, dokładnie tak jak ta wierzba przy rowie, której nikt nie sadził, nikt nie pilnował, a i tak rośnie.

czwartek, 19 października 2023

Wierzba dobra na grypę

W sezonie jesienno-zimowym z reguły uważniej podchodzimy do swojego stanu zdrowia i dbamy oto, by nie załapać choróbska czy przeziębienia. Niestety zdarza się tak, że pomimo wzmożonej ostrożności złapiemy jakąś infekcję i wtedy trzeba albo iść do lekarza, albo próbować wyleczyć się tzw. "domowym" sposobem. Jedną z naszych propozycji jest wierzba, o której chcemy dzisiaj co nieco napisać.

Napary z wierzby są najbardziej znaczącym środkiem do zapobiegania i niwelowania skutków przeziębienia czy osłabienia. Dodatkowo wzmacnia sen, uspokajając układ nerwowy. Wierzbę stosuje się także przy nieżycie jelit czy bólach reumatycznych. 
Co prawda podajemy tylko hasła i o każdym przypadku należałoby się obszernie rozpisać, by terapia wierzbą odniosła pożądany skutek, ale zwracamy uwagę na jej wszechstronne zastosowanie, bo jest powszechnie dostępna i nawet teraz jesienią, warto z niej skorzystać. 

Zwłaszcza napar przygotowany z kory młodych gałązek, którą się suszy i mieli. Do kubka wystarczy wsypać łyżeczkę zmielonej kory, zalać wrzątkiem i po kilku minutach parzenia będzie gotowy do spożycia. Główną zaletą takiego napitku jest działanie przeciwbólowe podobne do aspiryny. 
Równie dobrze jest, wiosną nazbierać tzw. bazi/kotków wierzbowych. W nich również jest odpowiednia ilość aktywnych substancji, które pozwolą osiągnąć ten sam efekt co napar z kory.


Późną wiosną i z początkiem lata, można też nazrywać świeżych liści do zrobienia naparu i choć same liście nie mają w sobie tyle właściwości leczniczych co kora czy bazie, to i tak warto je stosować. 

Kora, kotki, liście - z dobrodziejstw wierzby można korzystać niemal przez cały rok, a zwłaszcza w tych newralgicznych miesiącach, kiedy narażeni jesteśmy na przeziębienie, osłabienie, a przez to na infekcje bakteryjne.