piątek, 23 października 2026

MiniPoradnik grzybiarza - Żagwica listkowata

W lesie trudno przejść obok niej obojętnie, bo bardziej przypomina niesamowitą, rzeźbiarską strukturę niż klasycznego grzyba z kapeluszem. 


Żagwica listkowata (Grifola frondosa), znana na świecie szerzej pod japońską nazwą maitake, tworzy okazałe, wielokrotne kępy wyrastające ze wspólnej podstawy. Składają się one z dziesiątek, a czasem i setek drobnych, wachlarzowatych kapeluszy o barwie od szarobrązowej, przez orzechową, po cynamonową. Najczęściej spotkać ją można od końca lata do jesieni u podstawy starych dębów, rzadziej buków czy grabów, gdzie cicho buduje swoje imponujące, ważące nierzadko po kilka kilogramów owocniki.


​Podczas leśnych wędrówek najłatwiej pomylić ją z wachlarzowcem olbrzymim (Meripilus giganteus). Kluczem do rozróżnienia obu gatunków jest jednak prosty test: spód wachlarzowca po uciśnięciu lub uszkodzeniu szybko i wyraźnie czernieje, a jego pojedyncze „płaty” są znacznie większe i grubsze niż drobne, gęsto ułożone listki żagwicy.

​Choć młode owocniki są wyjątkowo smaczne, mięsiste i wykazują szereg właściwości prozdrowotnych, w polskich lasach podziwiamy je wyłącznie przez obiektyw aparatu. Żagwica listkowata jest u nas gatunkiem rzadkim i objętym częściową ochroną gatunkową, co oznacza, że dziko rosnących okazów nie wolno zbierać ani niszczyć.

poniedziałek, 19 października 2026

W jesiennych barwach

Październik ma w sobie coś wyjątkowego. Z jednej strony mami oczy feerią barw - od miedzi i złota po słomkowe odcienie polnych traw - z drugiej powoli wygasza puls lasu. Kiedy rusza się w drogę popołudniem, gdy słońce trzyma się nisko nad horyzontem, cały świat wydaje się zwolnić i cichnąć.

​Wystarczy odbić w boczną drogę, z dala od zgiełku, by poczuć ten spokój. Drzewa stojące wzdłuż drogi tworzą wysokie sklepienie, z którego liście opadają miękko na ziemię. Każdy krok po szeleszczącym dywanie ma w sobie coś wyciszającego. To moment, w którym nie trzeba nigdzie pędzić, a jedynie chłonąć zapach wilgotnej ziemi i chłodnego powietrza.


​Na skraju lasu, tam gdzie pola spotykają się ze ścianą starych drzew, widok otwiera się na złociste korony i jasne, otwarte przestrzenie. Nadwodny zakątek też powoli pustoszeje - trzciny szumią na wietrze, a słońce przebijające się przez gałęzie rzuca na ściółkę długie cienie. Las pokazuje, że jesienne przemijanie ma w sobie mnóstwo uroku i prostego spokoju.


​Zostawiamy kilka kadrów z dzisiejszej włóczęgi. Może będą dobrym pretekstem, by samemu złapać głęboki oddech i wyjść na chwilę na spacer.




piątek, 16 października 2026

NoS3 - Odcinek 3

  

🌿 Nocne opowieści Szeptuchy 🌿
Odcinek 3: Spotkanie


Chata pod smutnym drzewcem stała nieruchomo w mgle, jakby czas nie miał tam żadnego znaczenia. Dziwak przyglądał się tafli stawu, ale tym razem nie musiał przekraczać granicy. Nie było mowy o duchach ani złych duszach - po Drugiej Stronie czuwanie toczyło się swoim rytmem, a on wiedział, że każda decyzja ma swoje konsekwencje.

Tego samego dnia, po właściwej stronie, jego ścieżka skrzyżowała się z samotnym wędrowcem. Samotnik z Przedgórza mieszkał w głębi lasu, w drewnianej chatce na betonowych słupach. Nie szukał kontaktu z nikim, lecz tego dnia jego droga przypadkowo przecięła się z drogą Dziwaka.

- Dzień dobry - powiedział Dziwak spokojnie, stojąc w półcieniu drzew.

Samotnik spojrzał uważnie, ale jego spojrzenie nie było ani podejrzliwe, ani zaciekawione. Wyrażało spokój, który nie potrzebował słów.

- Dzień dobry - odpowiedział krótko. - Czego szukasz tak daleko?

Dziwak nie odpowiedział od razu. Obserwował mężczyznę i jego sposób poruszania się w ciszy lasu, w rytmie, który należał tylko do niego. Było coś w tej obecności, coś, co zapadało w pamięć, choć nie było nadprzyrodzone.
- Szukam staruchy. Była w Zagajniku. Widziałeś? - zapytał Dziwak.

Samotnik spojrzał na niego uważnie, a jego spojrzenie było spokojne, wyważone, jakby nie należało do pośpiechu ani do świata, który znał Dziwak.

- Jednych się widuje, innych nie. A jeszcze inni sami się objawiają, choć by ujrzeć ich, wcale Ci nie zależy - odpowiedział Samotnik, a jego głos niósł się lekko między drzewami, jakby nie chciał niczego narzucać, lecz mówił prawdę, którą każdy musiał odkryć sam.

Dziwak skinął głową. Nie oczekiwał dalszych wskazówek. Spotkanie minęło tak naturalnie, jak przychodzi cisza po deszczu. Samotnik odszedł swoją ścieżką, zostawiając po sobie subtelny szelest liści, który długo jeszcze pozostawał w pamięci.
Dziwak odprowadził go tylko wzrokiem. Szelest liści i lekki podmuch wiatru pozostały jak echo jego obecności.

W ostatniej chwili, Dziwak się zreflektował i rzucił:

Gdzie Cię znajdę w potrzebie?

Nie pytaj gdzie, bo to wiesz. Zapytaj lepiej, kiedy?

W powietrzu unosiło się coś nieuchwytnego - poczucie, że spotkanie nie było przypadkowe, że kroki tej postaci wciąż w jakiś sposób zataczają kręgi, które dopiero nadejdą.

A czasu pozostawało coraz mniej.

środa, 14 października 2026

Drzewo truskawkowe

Gdy myślimy o śródziemnomorskiej florze, w pierwszej kolejności do głowy przychodzą nam gaje oliwne, majestatyczne cyprysy i wszechobecne piniowe lasy. W Dalmacji, wystarczy rozejrzeć się wśród głównych ścieżek, by zanurzyć się w zupełnie inny, gęstszy i znacznie bardziej tajemniczy świat tutejszych zarośli. Wędrując po południowych wybrzeżach, mijamy rośliny, które na pierwszy rzut oka wyglądają znajomo, ale kryją w sobie zaskakujące oblicza - od smakołyków po roślinne pułapki.



Drzewo truskawkowe, to jedno z najbardziej intrygujących drzew regionu Dalmacji. Jego owoce przypominają miniaturowe, brodawkowate truskawki lub egzotyczne liczi. Gdy dojrzeją i przybiorą czerwony kolor są w pełni jadalne, choć charakteryzują się dość mączystą, łagodną teksturą. Na południu wytwarza się z nich aromatyczne dżemy, likiery oraz mocniejsze trunki. Co ciekawe, drzewo to potrafi kwitnąć i owocować jednocześnie, dzięki czemu w tym samym czasie na gałęziach sąsiadują ze sobą delikatne, białe kwiaty i barwne, dojrzałe owoce.
Drzewa stoją przy ścieżkach, na skwerach i są powszechnie ogólnodostępne.

sobota, 10 października 2026

Raport grzybowy - opieńkowe eldorado

Sezon w pełni, więc pozostajemy w temacie grzybobrania. Tym razem nie trzeba było nam szukać daleko - lokalne rewiry wokół Kątów Wrocławskich pokazały swoje najbardziej szczodre oblicze. Krótki, zaledwie półtorakilometrowy spacer, przeobraził się w prawdziwe grzybowe eldorado. Jesienny las zaserwował kapitalne opieńkowe wysypy, obok których po prostu nie dało się przejść obojętnie.


​Cały zbiór zajął zaledwie półtorej godziny, a efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania - z lasu wynieśliśmy aż 10 kilogramów wspaniałych opieniek. Co najważniejsze, grzyby są wyjątkowo czyste, młode i w pełnej krasie. Aż miło popatrzeć na tak zdrowe, dorodne okazy, które zaraz po powrocie trafiły na kuchenny blat do przetwarzania.


​Leśne ostępy i rozlewiska nad Bystrzycą, nie są najatrakcyjniejsze. Jednak taka obfitość, na tak krótkim dystansie przypomina, jak niewiele trzeba, by złapać właściwy rytm przyrody i trafić na idealny moment jesiennego urodzaju. Teraz jest najlepszy czas, by wybrać się po tego rodzaju grzyba do kąteckiego lasu.