czwartek, 14 września 2023

Przerabiamy owoce dzikiego bzu

Wcześniej o dzikim bzie pisaliśmy w kontekście preparowania wina z jego kwiatów:


Dzisiaj napiszemy, jak robimy sok z jego owoców.


Dziki bez ma to do siebie, że jego owoców nie powinno się spożywać na surowo, bo zawierają szkodliwe związki. Da się jednak przygotować go tak, by nadał się z powodzeniem do spożycia i jeszcze dodatkowo miał dla nas właściwości prozdrowotne. Przede wszystkim łagodzi bóle menstruacyjne,  działając rozkurczowo. Dlatego w takich sytuacjach, warto wypić w ciągu dnia 1 szklankę takiego soku. Dziki bez działa także przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie, przez co dla wielu zimą staje się niezastąpionym wzmacniaczem organizmu.

Jak przygotować sok z dzikiego bzu?

Po zebraniu dojrzałych czarnych owoców, należy je dokładnie oberwać z baldachów i wymyć w letniej wodzie. Wszystko co mamy wsypujemy do garnka, dosypujemy cukru (wedle uznania) i gotujemy podgrzewamy do zagotowania, aż zrobi nam się gęsta papka, a owoce zaczną rozpadać (trwa to około 2h). Następnie przecedzamy całość, by pozbyć się pozostałości po owocach i "czysty" sok zagotowujemy ponownie (około 1h). Obróbka termiczna jest istotna, by sok możliwy był do bezpiecznego spożycia.
Tak wygotowaną ciecz, w razie potrzeby można jeszcze dosłodzić, rozpuszczając kolejną ilość cukru. W przeciwnym wypadku, jeśli smak jest zadowalający, wystarczy taki sok porozlewać do słoików i poddać pasteryzacji, by móc cieszyć się jego właściwościami zimą.

piątek, 8 września 2023

Raport grzybowy z Lubiatowa

Pomyślicie, że trzymamy się jednego lasu i tylko o nim piszemy, ale...
... mamy istotny powód.
Ten las jest najzwyklejszym z lasów. Nie ma w nim nic szczególnego. Ani specyficznego ukształtowania, ani wyjątkowej melioracji czy nawodnienia. Uważamy przez to, że jest realnym odzwierciedleniem innych lasów i wskaźnikiem tego, jak grzybnia może rozwijać się w innych lasach nizinnych.

Po równo tygodniu od ostatnich opadów w tym rejonie las zmienił się diametralnie. Zaowocowała grzybnia prawdziwków i kozaków. W ciągu 6-ciu dni wyrosły dorodne okazy.



Wystartowały też (na razie nieśmiało) maślaki i zaczęły pojawiać się podgrzybki. W ciągu najbliższych dni, wg nas będzie tam wysyp. A że lasów nizinnych nie brakuje, to podobnie może być pod Oleśnicą, Twardogórą i również pod Przemkowem czy Bolesławcem.
Tam jednak nie zaglądaliśmy, więc nie łapcie nas za słowo.



Dzisiejszego ranka wyzbieraliśmy to, co jest w lesie od strony Lubiatowa w Gminie Miękinia. Dwa pełne kosze z poniższego zdjęcia w 3h po przejściu 6km.
Jednak z drugiej strony lasu od Szczepanowa, może tego być całkiem sporo - w końcu sobota dopiero przed nami - my się tam nie wybieramy ;)


niedziela, 3 września 2023

Raport grzybowy

Rozpoczął się wrzesień i do jesieni jeszcze daleko, ale pogoda ostatnio była w aspekcie grzybów łaskawa, więc postanowiliśmy zajrzeć do lasu.
Leśna Szeptucha podzieliła się tym razem kierunkami i część z nas wyruszyła na pogórze, a część w lasy na równinach.

Za Mokrzeszowem w lesie mieszanym, znaleźliśmy kilka kurek, prawdziwka, kilka maślaków i troszkę innych jadalnych grzybów.


Na kilka godzin chodzenia po lesie, to niewiele i nie ma mowy, by nazywać to wysypem.

Drugą lokalizacją był las pod Lubiatowem w gminie Miękinia - jedna z naszych stałych miejscówek. I w tych lasach sytuacja jest podobna. Przez 3h chodzenia, na dystansie 10km, w koszyku wylądował 1kg grzybów.


Z naszych obserwacji wynika, że aktualnie grzybnie owocują jedynie w lasach liściastych i mieszanych. Według nas nie ma najmniejszego sensu teraz, rozglądać się za grzybami w lasach iglastych - na to jest jeszcze za wcześnie - dzień jest za długi, a temperatura za wysoka.

Te dwa lasy, w różnie położonych miejscach Dolnego Śląska, pokazują że nie ma co liczyć na obfite zbiory, ale ...
... każdy kto lubi chodzić po lasach i jest to dla niego sposób na miłe spędzenie poranka, może śmiało jechać do lasu, bo z pustym koszykiem nie wróci. Pełnych wiader i dziesiątek kilogramów z tego nie będzie, ale na sos ze świeżych grzybów do obiadu wystarczy ;)

My, tą sobotą i pierwszymi zbiorami, zainaugurowaliśmy nasz sezon grzybowy. Będziemy od teraz bywali w lasach częściej i będziemy podsyłali Wam kolejne raporty.

środa, 30 sierpnia 2023

(nasz) Wielki Łuk Suwalski - Podsumowanie

Na początek kilka suchych statystyk.
W ciągu 11 dni pokonaliśmy nieco ponad 560km i 3300m przewyższeń. Przejechaliśmy część Warmii, Mazur i znaczną część Podlasia. Poniższe wnioski dotyczyć będą wszystkich trzech krain.


Noclegi
Każdy kto wybiera się w tamte tereny, może być spokojny o nocleg. Nie dotyczy to tylko campingów i pól namiotowych, ale również agroturystyk i pensjonatów. Co prawda na portalach internetowych może wyglądać to niepokojąco, bo często świecą pustkami lub wykupionymi ofertami. Nadal jest jednak bardzo wiele pokoi do wynajęcia, które się nie ogłaszają na znanych wszystkim stronach. Z reguły wystarczy zadzwonić w jedno, góra dwa miejsca i można trafić całkiem fajny pokoik w przystępnej cenie i zadowalającym standardzie. Nam się tak trafiło dwukrotnie. Nie planowaliśmy wcześniej noclegu pod dachem w konkretnym miejscu. Decyzję podejmowaliśmy spontanicznie i nie mieliśmy absolutnie żadnego problemu ze znalezieniem takiego noclegu. 
Można różne rzeczy pisać o północno-wschodniej Polsce. Narzekać na brak odpowiedniej infrastruktury, co z reguły jest świadectwem słabej jakości dróg, ale jeżeli chodzi o bazę noclegową, to jest ona tam bardzo bogata i nie stanowi żadnego problemu w organizowaniu wyjazdu.

Wyżywienie
W większych miejscowościach o sklepy i "bufet" nie trudno. Sytuacja komplikuje się w mniej zaludnionym terenie. Miejscowości do 7.000 mieszkańców posiadają sklepy, jednak na ciepły posiłek nie ma co liczyć. Jeszcze gorzej jest na wsiach, gdzie sklepy są, bądź ich nie ma, a tam gdzie są, to są otwierane o różnych porach dnia i w różne dni bez jakiejś panującej zasady. W niedzielę czy święto potrafi być coś otwartego, a w dzień roboczy już nie.
Dlatego przemierzając (nie samochodem), czy to Mazury czy np Suwalszczyznę, należy mieć gdzieś z tyłu głowy temat zaopatrzenia w picie i jedzenie. Nam się tak trafiło jednego dnia, że przez ponad 60km, nie trafiliśmy na żaden czynny sklep. 
I jeszcze jedna sugestia. Mapy Google nie zawsze się sprawdzają. Raz trafiliśmy do zlikwidowanego sklepu, który został strawiony przez pożar, a innym razem do nieistniejącej już, w centrum Białegostoku, smażalni ryb. Wzmiankujemy o tym, bo pomimo całego mnóstwa przydatnych informacji można się na tych mapach też srogo przejechać.

Drogi
Przez większość naszej wyprawy, poruszaliśmy się różnymi szlakami rowerowymi. Większość z nich wytyczona została drogami szutrowymi, lub nieco piaszczystymi leśnymi duktami. Są także odcinki poprowadzone przygotowanymi specjalnie do tego ścieżkami rowerowymi oraz zwykłymi drogami asfaltowymi. Nie prawdą jest, że tamtejsze drogi są koszmarne. One po prostu nie odstają polskim standardem od większości dróg. Ich jakość jest zróżnicowana. Są zarówno drogi odremontowane z nową nawierzchnią, jak i stare zaniedbane pełne dziur, z których porasta sobie trawa. Wybierając się w tamte rejony czy to rowerem, czy samochodem, trzeba mieć na uwadze, że można tam spotkać każdy rodzaj dróg i nawierzchni.

Termin
Istotna jest też kwestia, o jakiej porze roku planować tam wyjazd. Jest to oczywiście uzależnione od jego celu. Jeżeli jedziemy tam po to, by spędzać czas nad jeziorami zażywając kąpieli wodnych i słonecznych, to wiadomo, że miesiące letnie będą do tego najodpowiedniejsze. Inna sprawa, jeżeli chcemy tam aktywnie popływać kajakiem po rzekach, czy mazurskich kanałach. Do tego najlepsze będą miesiące wiosenne, a właściwie od końca kwietnia. Wtedy zarówno rzeki (Biebrza, Narew, Rospuda, Brodnica, Szeszupa i inne) jak i kanały żeglugowe (szlaki kajakowe) mają najwyższe w roku stany wód. Dodatkowo jest to także najlepsza pora roku na podziwianie krajobrazów, czy podglądanie wszelakiego ptactwa, ze względu na rozwijającą się dopiero roślinność, która nie przysłania z kajaka większości widoków.

Anomalie
Nie wiemy jak było w ubiegłych latach, ale w tym roku, sierpień dla wielu był tam najgorszym miesiącem na spędzanie wolnego czasu. Miejscowi mówili, że to wyjątkowa sytuacja, w której wszyscy muszą się mierzyć z nadmierną ilością os. Wielu nazywało ją nawet plagą. Ciepły wrzesień również może okazać się podobny. Jeśli więc ktoś w Was ma alergię na jad pszczół czy os, lub po prostu nie lubi, czy nie ma ochoty stale odganiać się od natrętnych owadów, to te miesiące odradzamy.  

wtorek, 22 sierpnia 2023

Raport grzybowy z Podlasia

Przez ostatnie 5 dni, przejechaliśmy ponad 100km podlaskimi lasami i chcielibyśmy Wam zrelacjonować, jak wygląda tam sytuacja z grzybami.
Rozpoczynając od północy, należy wspomnieć o Suwalskim Parku Krajobrazowym, w którym pomimo, że jest podmokły i bagnisty, to jadalnych grzybów nie dostrzegliśmy.
Na północnych rubieżach Suwałk jest z kolei bardzo sucho i w lesie mieszanym "ustrzeliliśmy" jedną podsuszoną Kanię Czubajkę.
Za Suwałkami w kierunku południowym rozpościera się Puszcza Augustowska. Przez około 60km suchego lasu znaleźliśmy jednego podsuszonego maślaka.




Parki Narodowe rządzą się swoimi prawami, dlatego z oczywistych względów potraktujcie te informacje jako ciekawostkę.

W Wigierskim Parku Narodowym grzybów nie znaleźliśmy. A w Dyrekcji Narwiańskiego Parku Narodowego dowiedzieliśmy się, że zarówno stan na rzece jest niski jak i poziom wód gruntowych, więc przez to w lasach jest sucho. Za to w Biebrzańskim Parku Narodowym przy tzw. Carskiej Drodze, stały dorodne maślaki całymi kilogramami. Jeżeli wszyscy uszanują panujące w tamtych lasach zasady, to spleśnieją i zgniją sobie nietknięte ręką człowieka.

Podsumowując grzybostan lasów na Podlasiu, obiektywnie trzeba przyznać, że po za nielicznymi osobnikami, jest za sucho, a przez to jeszcze za wcześnie, by można było liczyć na udane zbiory.

Poniżej zdjęcia lasu biebrzańskiego, by pokazać jak tam aktualnie jest sucho.