Tej nocy czuwanie było inne. W chacie pod smutnym drzewcem nikt nie musiał mówić - wszyscy wiedzieli, że po tej stronie zjawił się ktoś, kto nie powinien tu trafić. Żywi nie przekraczają granicy.
Wypuścili psa. Pobiegł w stronę Doliny. A gdy wrócił jeszcze przed świtem, usiadł spokojnie na zadzie i merdał ogonem, jakby chciał powiedzieć, że zrobił, co należało. Dziewczę było już bezpieczne. Po właściwej stronie, w Zagajniku, spało snem zmęczonego wędrowca.
W chacie zapadła cisza cięższa niż dotąd. Nikt nie zadał pytania głośno, ale zawisło ono nad wszystkimi równie wyraźnie jak blady księżyc nad drzewem:
Kto ją tu sprowadził - i po co?
Spojrzenia zwróciły się ku Dziwakowi. To on najlepiej znał Dolinę, to on pamiętał ścieżki prowadzące do stawu i cmentarza. Jeśli ktoś miał odnaleźć trop, to mógł to zrobić tylko on.
Dziwak nie potrzebował słów. Wstał, podniósł latarnię i skinął głową. Pies uniósł łeb, ale tym razem pozostał - jego zadanie zostało spełnione.
Cisza w chacie gęstniała jeszcze chwilę, jakby ważyła tę decyzję, aż w końcu strażnicy przyjęli ją bez sprzeciwu. Dziwak ruszył w stronę granicy.
Dziwak dotarł do stawu, lecz nie przekroczył tafli. Stał na swoim brzegu, patrząc długo w nieruchomą wodę. Niczego podejrzanego tam nie było, żadnego śladu, że to właśnie tu otworzono przejście. Wiedział, że musi szukać w innym miejscu.
Ruszył więc ku Zagajnikowi. Chciał się upewnić, że dziewczyna jest bezpieczna po właściwej stronie i może przy okazji dowiedzieć się czegoś więcej.
Z oddali, wśród drzew, dostrzegł ją wreszcie - pogrążoną w śnie, nieruchomą, jakby wtuloną w samą ziemię. A nieopodal, w półcieniu, majaczyła sylwetka prababki. Jej obecność była mglista i nieuchwytna, widoczna tylko dla tych, którzy wiedzą, gdzie patrzeć.
Dziwak nie podszedł bliżej. Stał w cieniu drzew i patrzył, a wraz z pierwszym świtem zrozumiał jedno: to nie przypadek. Wiedział już, kto otworzył drogę, a wraz z nią coś większego, co właśnie zaczęło się dziać.
Niepokój utkwił w nim głębiej niż cisza jego obecnego świata.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz