Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiżarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spiżarnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2023

Przerabiamy owoce dzikiego bzu

Wcześniej o dzikim bzie pisaliśmy w kontekście preparowania wina z jego kwiatów:


Dzisiaj napiszemy, jak robimy sok z jego owoców.


Dziki bez ma to do siebie, że jego owoców nie powinno się spożywać na surowo, bo zawierają szkodliwe związki. Da się jednak przygotować go tak, by nadał się z powodzeniem do spożycia i jeszcze dodatkowo miał dla nas właściwości prozdrowotne. Przede wszystkim łagodzi bóle menstruacyjne,  działając rozkurczowo. Dlatego w takich sytuacjach, warto wypić w ciągu dnia 1 szklankę takiego soku. Dziki bez działa także przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie, przez co dla wielu zimą staje się niezastąpionym wzmacniaczem organizmu.

Jak przygotować sok z dzikiego bzu?

Po zebraniu dojrzałych czarnych owoców, należy je dokładnie oberwać z baldachów i wymyć w letniej wodzie. Wszystko co mamy wsypujemy do garnka, dosypujemy cukru (wedle uznania) i gotujemy podgrzewamy do zagotowania, aż zrobi nam się gęsta papka, a owoce zaczną rozpadać (trwa to około 2h). Następnie przecedzamy całość, by pozbyć się pozostałości po owocach i "czysty" sok zagotowujemy ponownie (około 1h). Obróbka termiczna jest istotna, by sok możliwy był do bezpiecznego spożycia.
Tak wygotowaną ciecz, w razie potrzeby można jeszcze dosłodzić, rozpuszczając kolejną ilość cukru. W przeciwnym wypadku, jeśli smak jest zadowalający, wystarczy taki sok porozlewać do słoików i poddać pasteryzacji, by móc cieszyć się jego właściwościami zimą.

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Śliwki po staropolsku

Sierpień jest miesiącem, w którym dojrzewają niemal wszystkie gatunki śliwek. Każdego roku staramy się ich na blogu nie omijać i albo coś napisać albo chociaż przypomnieć, by nie przegapić momentu kiedy są stosunkowo tanie i powszechnie dostępne.


W tym roku z odpowiednim wyprzedzeniem, wrzucamy do SzepKuchni przepis z ubiegłego roku na śliwki po staropolsku.

czwartek, 30 czerwca 2022

O syropie z kwiatów lipy

Zbliża się lipiec, a więc czas najwyższy podjąć temat lipy. Uznana za oklepaną, a przez to zapominana, ma do zaoferowania coś więcej niż tylko napar z suszu. Warto z niej zrobić sobie syrop i o tym będzie w dzisiejszym materiale.


Lipa przede wszystkim pomaga przy przeziębieniach i grypie, bo działa przeciwzapalnie. Nie wyleczy, ale jako dodatkowa kuracja - pomoże. Będzie niwelowała kaszel i ból gardła. Ma właściwości napotne, ale wyreguluje także gospodarkę wodną organizmu, w tym pracę nerek. Syropem z lipy warto posłodzić sobie czasem herbatę. 

Do przygotowania pięciu litrów syropu z lipy, będzie potrzebne:
- 2,5kg cukru
- 2,5l wody
- 0,7-1kg kwiatów lipy
- 1 duża cytryna

Na początku czyścimy zebrane z drzewa kwiatki i rozkładamy na gazecie, w celu pozbycia się lokatorów. Ważne jest, aby tak rozłożone nie leżały w słońcu, bo stracą wiele ze swojego pyłku i związków eterycznych. 
W tym czasie możemy przygotować bazę syropu, rozpuszczając w podgrzewanej wodzie cukier. Po dokładnym rozpuszczeniu, odstawiamy syrop do przestygnięcia. Temperatura nie może mieć więcej niż 40 stopni, bo stracimy wszystko to co w kwiatach lipy najlepsze. Dopiero po ostygnięciu zanurzamy kwiaty w syropie i pod przykryciem w chłodnym miejscu odczekujemy od dwóch do trzech dni.
Dopiero po tym czasie możemy syrop porozlewać do słoiczków. Co najistotniejsze w całym robieniu syropu, to pasteryzacja. Trzeba dobrze podgrzać syrop w słoiczkach, by nie spleśniał, ani nie zaczął czasem fermentować. Pasteryzacja daje nam gwarancję, że syrop w szczelnie zakręconym słoiczku wytrzyma przez zimę, nawet do wiosny.

sobota, 18 września 2021

Niezwyczajnie o kapustach

Weszliśmy właśnie w sezon na kapustę głowiastą. Wielu z nas jest nauczonych przez starsze pokolenia, żeby przygotować sobie zapas kapusty kiszonej na zimę. Nie jest to niestety już powszechna praktyka. Zwłaszcza w większych miastach, gdzie życie ma nieco inną dynamikę i większość ludzi goni za tym, co trendy.
Łatwiej i szybciej kupić taką kapustę w sklepie, ogólnie dostępną i od ręki.
Niestety takowa sklepowa, zawiera niepotrzebne cukry, a na dodatek można trafić na zupełnie niejadalny "shit".

Kapusta własnej roboty, ukiszona prosto z pola, to zupełnie inna jakość. A ukiszony z warzywnika jarmuż, to przy tym "cosmo quality".
Tyle, że jarmużu nie kisi się klasycznie w samej soli i marchewce. A preparuje się odpowiedni macerat.


W Szepkuchni zamieściliśmy przepis na kiszony jarmuż, który można z powodzeniem stosować do zup, czy jako dodatek do bigosu.
Warto wspomnieć, że zimowe menu wzbogacone o różne kapuściane kiszonki, to potężny zastrzyk witaminy C, zwiększonej przez to odporności i większej energii na walkę z chłodem i powszechnie dominującą nocą.

piątek, 26 czerwca 2020

Konfitura z róży

Niedawnym wpisem dzieliliśmy się zdjęciami naszych róż ogrodowych. Po kilku dniach, z powodu ich nadmiaru i aromatu, robiliśmy konfitury.


Pełen przepis zamieszczamy w SzepKuchni.

piątek, 5 czerwca 2020

Syrop z dzikiego bzu

Zakwitły już pąki kwiatów dzikiego bzu. A to oznacza, że możemy już zbierać świeże, białe baldachy.


Kwiaty dzikiego bzu prócz napoju i syropu można też przetworzyć na nalewkę. My w tym roku robimy syrop do słoiczków.

środa, 13 maja 2020

Miód z Mniszka Lekarskiego

Przed ponad dwoma tygodniami, na naszej grupie pytaliśmy Was, czy słyszeliście o "miodzie" z mleczu. Ten tzw. potocznie "miód", to gęsty syrop, który zlewa się do słoików na chłodne i zimowe dni. 
Od pokoleń stosuje się go na wzmocnienie odporności, w stanach przeziębień, na ból gardła. Ma także właściwości przeciwwirusowe i przeciwzapalne.
My taki syrop będziemy robili po raz pierwszy, ale pod okiem doświadczonej specjalistki, która wytwarza i stosuje ten preparat od lat.


Jak zebrać, przygotować i przetworzyć kwiaty powszechnie rosnącego mleczu, by stworzyć "miód", opisujemy w naszej SzepKuchni.

Tym wpisem nie kończymy jeszcze z Mniszkiem lekarskim, bo będziemy robić z niego nalewkę. Ale o tym, napiszemy innym razem, bo wszystko wymaga czasu, a tego z nadmiaru zajęć mamy coraz mniej ;)

niedziela, 29 marca 2020

Sok z brzozy

Wczesna wiosna, a taką już mamy, to najlepszy moment na pozyskanie soku z brzozy. Można co prawda zakupić taki sobie w sklepach zielarskich, czy niektórych aptekach, ale najlepiej włożyć trochę wysiłku i zaopatrzyć się we własny sok bezpośrednio z drzewa.

A jak to zrobić, by nie wyrządzić szkody?

piątek, 2 sierpnia 2019

O cukinii raz jeszcze

Nie chcemy na blogu za dużo rozprawiać o kulinarnych aspektach życia, ale tak to już jest, że to co jemy ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie.
Dlatego dzisiaj nie będziemy pisali o cukinii w marynacie octowej, ale o cukinii kiszonej.
Nie jest to nowy wymysł, ale nie jest też powszechnie znany. A działa prozdrowotnie równie mocno jak kwaszona kapusta czy ogórki.
Nie wrzucamy do Szepkuchni przepisu na cukinię, którą my kisimy, bo trzymamy się w tym przypadku klasyki - identycznie jak z ogórkami.


Nigdy tego jeszcze nie robiliśmy, więc nie wiemy co nam z tego wyjdzie - czy będzie to smaczne -  ale  co najważniejsze, to że kiszona cukinia jest źródłem witaminy C oraz posiada mnóstwo właściwości, podnoszących odporność organizmu. Na zimę będzie jak znalazł.

czwartek, 13 czerwca 2019

Przerabiamy koniczynę

Chodząc leśnymi ścieżkami i łąkami zdarza się trafiać na bujnie kwitnącą koniczynę. Z reguły mijaliśmy ją zawsze nie zwracając na nią szczególnej uwagi.
To błąd!
O jej zaletach nie będziemy się rozpisywać, bo jest ich wiele, a przydatne są szczególnie dla dziewcząt. Ale o tym jest bardzo dużo w sieci, więc nie będziemy powielali treści.


Przechodząc jedną taką łąką, postanowiliśmy poczytać w podręcznej księdze ziół (mamy taką stale przy sobie) o koniczynie i zdecydowaliśmy, że nazbieramy różowych kwiatów. Potrzebowaliśmy około kilograma, a że upał był niemiłosierny, to poprzestaliśmy na połowie tego. Celem była ilość potrzebna do wygotowania przyzwoitej ilości syropu.

Jak na załączonym obrazku, zbierając kwiatki nie trzeba się specjalnie przykładać do tego. Można zerwać z tymi zielonymi listkami na samej górze. Byle nie było ich za wiele, bo wtedy smak zostanie przełamany goryczką. Do takiej miski przepłukanych i odcedzonych kwiatków dodajemy cytrynę ...



... i zalewamy wodą, żeby sobie postała przez 12h. Następnie odcedzamy i zalewamy przegotowaną wodą z cukrem, po czym gotujemy do momentu uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Nam to zajęło 2,5-3h. Wtedy odcedzamy ciecz z kwiatków, najlepiej przez gęste sitko i zalewamy słoiczki na gorąco, tak by się zassały.


W tej postaci mogą stać nawet do 12 miesięcy w zacienionym miejscu.


A tym czasem...
... szykujemy się powoli na sezon jagodowy.
Przełom czerwca i lipca to najlepszy czas na zbiory.