Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2026

Drugie życie pokrzywy

Wygląda na to, że po letnim koszeniu pokrzywa dostała drugie życie i wrzesień przywitał nas pięknym, soczystym odrostem. Choć przyjęło się uważać majowy zbiór za bezkonkurencyjny, to świeże, młode pędy pojawiające się późnym latem i na początku jesieni są niemal równie wartościowe. Są pozbawione zdrewniałych łodyg oraz twardych kwiatostanów, dzięki czemu idealnie nadają się do bieżącego wykorzystania w kuchni, na przykład jako dodatek do jesiennych zup, omletów czy domowego pesto.

Wrześniowy odrost, to także doskonały surowiec na świeże napary, susz na zimę oraz bazy do wzmacniających soków i nalewek, które świetnie sprawdzą się w chłodniejsze dni. Sucha, czysta zieloność tych wierzchołków aż się prosi, by zebrać je do koszyka podczas spaceru.


sobota, 22 listopada 2025

Głóg - krzak, który robi robotę

Widzisz w lesie albo przy polnej drodze czerwone, twarde kuleczki w kiściach? To prawdopodobnie głóg. Krzak z kolcami, który zwykle traktujemy jak przeszkodę na ścieżce, a tymczasem to jedna z najbardziej wartościowych roślin na serce i odporność.

Po czym go poznać?
- owoce czerwone, kuliste, z charakterystyczną „gwiazdką” na końcu,
- rośnie w kiściach,
- gałęzie cienkie, często z kolcami,
- liście drobne, powcinane.


Co z niego zrobisz?

1. Susz z owoców
Najprostsze. Owoce rozłożyć i wysuszyć – w piekarniku na uchylonych drzwiach albo na sitku.
Wspiera serce, delikatnie uspokaja, poprawia krążenie.

2. Nalewka
Głóg + spirytus + cierpliwość. Dobra przy kołataniu, stresie i ogólnym przemęczeniu. Smak cierpkawy, charakterystyczny.

3. Herbatka wzmacniająca
Z suszem róży, melisy, jabłka lub jarzębiny. Rozgrzewa i wzmacnia zimą.

4. Mieszanki ziołowe
Najlepiej gra z melisą, lipą, lawendą i serdecznikiem. Wyrównuje, uspokaja, działa „wyciszająco”.

Kiedy zbierać?

Najlepiej, gdy owoce są czerwone i lekko miękną po ściśnięciu - zwykle od końca września do listopada. Te twardsze też się nadadzą, ale pełnię działania mają te miękkie.

Jak przechowywać?

Najlepiej suszyć. Wysuszony głóg trzyma właściwości przez cały rok i można go dorzucać do herbatek, mieszanek i nalewek.
Mrożenie też jest opcją, ale mrożone owoce bywają bardziej wodniste po rozmrożeniu i szybciej tracą część aromatu. Do nalewek są OK, ale do suszu się nie nadają.

Najpraktyczniej: zebrać - wysuszyć - trzymać w szczelnym słoiku. Prosto i bez kombinowania.

poniedziałek, 3 listopada 2025

Ziołowe talizmany na listopad

Listopad to czas ciszy i zamyślenia. Ziemia paruje chłodem, a dym z ognisk miesza się z mgłą. To miesiąc wygasania - kiedy to, co żywe, ustępuje snu, a pamięć o przodkach staje się wyraźniejsza niż kiedykolwiek. Wierzono, że właśnie teraz człowiek najbardziej potrzebuje ochrony - nie przed światem zewnętrznym, lecz przed ciężarem własnych myśli.


Dlatego dawne szeptuchy sięgały po zioła, które rozpalają wewnętrzne światło, chronią ducha i dom, a sercu przypominają, że każda ciemność ma swój kres.

Dziurawiec
Ziele słońca. Odpędza melancholię i wzmacnia, gdy dni stają się krótkie. Suszony, włożony do woreczka i trzymany przy sercu, rozjaśnia myśli i odpędza senne niepokoje.

Bylica pospolita
Ziele granic - między światem żywych a wspomnieniem. Wieszano ją nad drzwiami, by nie przenikało to, co obce. Dziś warto dodać ją do kadzidła albo ususzyć w małym pęczku i zostawić przy oknie.

Jałowiec
Chroni przed chorobą i złym snem. Dawniej palono jego igły, by oczyścić dom po Zaduszkach. Jego zapach przywraca poczucie bezpieczeństwa.

Macierzanka
Daje spokój i ukojenie, gdy w sercu zbyt wiele troski. Kiedyś matki wszywały jej suszone listki w ubranka dzieci - dla ochrony przed lękiem i chorobą.

Rozmaryn
Roślina pamięci i wierności. W listopadzie przypomina o tych, którzy byli przed nami. Gałązka rozmarynu włożona do kieszeni to talizman wdzięczności i ciągłości.

Głóg
Strażnik serca. Wspiera siłę i odwagę w trudnych dniach. Dawniej jego gałązki wkładano do wieńców pogrzebowych - nie z żałoby, lecz z wiary, że życie zawsze trwa dalej.

Z tych roślin możesz upleść prosty wianek, zrobić mały woreczek ochronny albo rozsypać je na parapecie - tak, by oddały domowi swój zapach.
Najważniejsze, by robić to w ciszy, z intencją, której naprawdę potrzebujesz.

Listopad przypomina, że nawet w najciemniejszej porze roku warto mieć przy sobie coś, co pachnie latem i pamięcią.

czwartek, 2 października 2025

Ziołowe talizmany na październik

Październik to czas, gdy mgły dłużej snują się nad polami, a dzień ustępuje miejsca nocy szybciej, niż byśmy chcieli. To miesiąc przejścia - między jasnością i cieniem, ciepłem i chłodem, życiem i wspomnieniem. Wierzono, że właśnie teraz granice stają się cieńsze: to, co ukryte, łatwiej zagląda w nasze progi. Dlatego ludzie od dawna sięgali po talizmany z ziół - proste, a jednocześnie niosące w sobie pamięć pokoleń.


Dawna szeptucha zawieszała nad drzwiami gałązkę jarzębiny, by chroniła dom przed urokami. Pasterz zabierał do torby piołun, żeby nic nieczystego nie podeszło do stada. Kobiety trzymały przy sercu suszoną lawendę, by nie zakradał się niepokój w długie, jesienne noce. Każda roślina niosła w sobie znak - przypomnienie, że natura potrafi strzec i prowadzić.


Szałwia
Oczyszcza przestrzeń i myśli. Ususzona i zawieszona przy wejściu działa jak strażnik, nie wpuszczając złej energii.

Rozmaryn
Symbol wierności i jasności umysłu. W październiku warto trzymać gałązkę rozmarynu w kuchni - przynosi spokój i harmonię domownikom.

Jarzębina
Jej czerwone korale od wieków chroniły przed urokami i złym okiem. Wplecione w wianek czy wisiorek działają jak tarcza ochronna.

Piołun
Silne ziele ochronne. Dawniej wkładano go do kieszeni podczas wędrówek przez cmentarze i lasy, by odstraszał to, co niewidzialne.

Lawenda
Wiesza się ją przy łóżku, by przynosiła spokojny sen i odganiała nocne lęki.

Żołędzie dębów
Dawniej uważano za talizmany siły i płodności. Noszone w kieszeni miały przynosić zdrowie i długowieczność, a położone przy łóżku chroniły domowników przed chorobami.


Z tych roślin możesz spleść małe bukieciki -talizmaniki, zrobić z nich wianki albo zamknąć w lnianych woreczkach i nosić przy sobie. Najważniejsze, by przygotować je w ciszy, z intencją - bo właśnie ona nadaje im moc.

Październik uczy nas, że warto mieć przy sobie coś, co przypomina: jesteśmy pod opieką natury, nawet gdy noc zapada szybko.

niedziela, 21 września 2025

Dzika róża - talizman domu i serca

Dzika róża dojrzewa pod lasem. Kto teraz przejdzie polną drogą, zauważy gałęzie obwieszone czerwonymi owocami. Jeszcze kilka tygodni i przyjdą przymrozki, ale już dziś widać, że to krzew wyjątkowy - nie tylko ze względu na witaminy i herbatki.
O róży powiadano różne rzeczy. Nie tylko leczyła, ale i chroniła.

wtorek, 2 września 2025

Ziołowe talizmany na wrzesień

Kiedyś wierzono, że wrzesień to czas przejścia - między latem a jesienią. Dni stawały się krótsze, ranki chłodniejsze, a człowiekowi coraz częściej towarzyszyła obawa przed chorobą i nadchodzącą ciemnością. Dlatego właśnie wtedy sięgano po talizmany z ziół i roślin, które miały chronić, dodać siły i odpędzić niepokój.

wtorek, 26 sierpnia 2025

Wierzbówka kiprzyca - herbata z polany

Są takie miejsca w lesie, gdzie natura nie znosi pustki. Gdy człowiek zetnie drzewa, zostawi zrąb albo wypali polanę, po krótkim czasie pojawia się tam ktoś, kto obejmuje to miejsce we władanie. W sierpniu bardzo często jest to wierzbówka kiprzyca - wysoka bylina o różowych, świetlistych kwiatach, która potrafi w krótkim czasie zamienić ugór w morze barw.

Wierzbówkę łatwo rozpoznać. Dorasta nawet do 150 cm wysokości, ma lancetowate liście podobne do wierzbowych i długie wiechy drobnych różowych kwiatów. Najczęściej znajdziesz ją właśnie tam, gdzie las się przerzedził - na polanach, skrajach dróg leśnych, przy zrębach.

niedziela, 3 sierpnia 2025

Ziołowe talizmany na sierpień

Kiedyś wierzono, że sierpień to czas, w którym zioła mają największą moc. Ludzie nie zbierali ich tylko po to, by zrobić napar czy przyprawić zupę. Wieszali je nad drzwiami, wkładali pod poduszkę, zasuszali w pęczkach i trzymali w szufladach. Miały chronić przed chorobą, złym spojrzeniem, a nawet przed burzą.

sobota, 26 lipca 2025

Tam, gdzie skrzyp śpiewa, a krwawnica leczy

... z Krainy Wygasłych Wulkanów


Szła wolno, niemal bezszelestnie, choć gałęzie świerków ocierały się o jej ramiona jakby chciały zatrzymać. Las był tu gęsty, miękki, nienaruszony od dziesiątek lat. Nie było ścieżki - tylko mech, paprocie i dzikie kobierce skrzypu polnego, który bujał się w rytmie niewidocznego wiatru, choć powietrze stało nieruchome.

środa, 23 lipca 2025

Wrotycz. Śmierdziuch, który broni lasu

Nie da się go pomylić z niczym innym. Ma żółte, filcowate kwiatki zebrane w baldachy i pachnie... no właśnie - intensywnie. Jedni czują w nim naftę, inni kamforę, a jeszcze inni mówią po prostu: „śmierdziuch z dzieciństwa”. Ale każdy, kto raz go poczuje, zapamięta ten zapach na długo.

Rośnie na skrajach łąk, przy drogach i polanach - tam, gdzie las styka się z otwartą przestrzenią. W lipcu wrotycz występuje masowo, w gęstych kępach - jakby strzegł dostępu do głębi. I nieprzypadkowo - to roślina, która chroni.


Wrotycz znany jest z tego, że odstrasza komary. Wystarczy rozetrzeć w palcach jego kwiaty i liście, a potem natrzeć nimi skórę - nie pachnie się wtedy jak perfumeria, ale komary potrafią dać spokój na dobry kawałek drogi. Wrotycz nie działa długo i nie zastąpi profesjonalnego środka, ale jako doraźna ochrona - sprawdza się zaskakująco dobrze.

Dawniej wkładano go do szaf, pościeli i pod poduszki, bo pomagał odstraszyć nie tylko komary, ale też mole, wszy i pchły. W ogrodach używa się go do dziś - jako naturalny oprysk przeciwko mszycom.
Ale uwaga - to zioło nie dla każdego. Wrotycz zawiera tujon - związek, który w większych ilościach może być toksyczny. Dlatego nie robi się z niego naparów, nie wciera się codziennie, nie podaje dzieciom ani zwierzętom. To nie jest zioło do picia - to zioło do odstraszania.

I może właśnie dlatego tak bardzo pasuje do lipcowego krajobrazu. Bo wrotycz nie jest słodki. Jest ostry, intensywny i niepokorny - jak przyroda w środku lata.
Nie do ozdoby, tylko do działania. I za to należy go szanować.

wtorek, 15 lipca 2025

Nawłoć - żółte złoto lipcowego lasu

Gdy lipcowe słońce przygrzewa coraz mocniej, na leśnych polanach i przydrożnych łąkach zaczyna pojawiać się roślina, której nie sposób przeoczyć. Nawłoć. Wysoka, smukła, z wiechami drobnych żółtych kwiatów - wygląda jakby zatrzymała w sobie samo światło. Dla wielu to tylko chwast, zwiastun nadchodzącego końca lata. Ale dla tych, którzy znają jej właściwości, to jedno z cenniejszych letnich ziół.
Właśnie teraz - w lipcu - nawłoć nabiera pełni sił. To najlepszy moment, by ją zbierać i korzystać z jej mocy.

Nawłoć pospolita (Solidago virgaurea) działa przede wszystkim moczopędnie i przeciwzapalnie. To naturalne wsparcie przy infekcjach pęcherza, piasku w nerkach, zatrzymywaniu wody w organizmie czy obrzękach. Pomaga oczyścić ciało z nadmiaru płynów, ale robi to łagodniej niż syntetyczne leki - nie wypłukując z organizmu ważnych minerałów.
Zewnętrznie można ją stosować jako tonik lub płukankę - działa odkażająco, ściągająco i kojąco, świetnie sprawdza się przy podrażnieniach skóry, trądziku czy drobnych skaleczeniach. Nawet zwykła kąpiel z dodatkiem nawłoci potrafi zadziałać jak domowe spa.

Najwięcej wartości leczniczych nawłoć ma tuż przed pełnym rozkwitem - właśnie w lipcu. Wtedy jej żółte kwiaty są już widoczne, ale jeszcze nieprzekwitnięte. To moment, gdy roślina kumuluje w sobie wszystko, co najlepsze.
Zbieramy górne części rośliny - kwiatostany i liście. Najlepiej ścinać nożem lub sekatorem około jednej trzeciej długości łodygi. Surowiec suszymy w przewiewnym miejscu, z dala od słońca - powieszony w pęczkach albo rozłożony cienką warstwą na sitach.

Najprościej stosować ją jako napar. Łyżkę suszu zalewamy szklanką wrzątku, przykrywamy i odstawiamy na 10 minut. Taki napój można pić 2-3 razy dziennie przy infekcjach dróg moczowych, zatrzymaniu wody lub przeziębieniu.
Z tego samego naparu można robić okłady, przemywać skórę albo wykorzystać go jako bazę do kąpieli - wystarczy zaparzoną nawłoć wlać do wanny i zanurzyć się w jej ziołowym aromacie.


Jak każda roślina lecznicza, nawłoć wymaga rozsądku. Nie należy jej stosować przewlekle, bez przerw - zbyt mocne działanie moczopędne może obciążyć nerki. Uważność powinny zachować osoby z chorobami serca lub przyjmujące leki odwadniające.

Warto też zbierać tylko to, czego jesteśmy pewni - nawłoć można pomylić z innymi roślinami z rodziny astrowatych. Jeśli masz wątpliwości - nie zrywaj.

czwartek, 30 czerwca 2022

O syropie z kwiatów lipy

Zbliża się lipiec, a więc czas najwyższy podjąć temat lipy. Uznana za oklepaną, a przez to zapominana, ma do zaoferowania coś więcej niż tylko napar z suszu. Warto z niej zrobić sobie syrop i o tym będzie w dzisiejszym materiale.


Lipa przede wszystkim pomaga przy przeziębieniach i grypie, bo działa przeciwzapalnie. Nie wyleczy, ale jako dodatkowa kuracja - pomoże. Będzie niwelowała kaszel i ból gardła. Ma właściwości napotne, ale wyreguluje także gospodarkę wodną organizmu, w tym pracę nerek. Syropem z lipy warto posłodzić sobie czasem herbatę. 

Do przygotowania pięciu litrów syropu z lipy, będzie potrzebne:
- 2,5kg cukru
- 2,5l wody
- 0,7-1kg kwiatów lipy
- 1 duża cytryna

Na początku czyścimy zebrane z drzewa kwiatki i rozkładamy na gazecie, w celu pozbycia się lokatorów. Ważne jest, aby tak rozłożone nie leżały w słońcu, bo stracą wiele ze swojego pyłku i związków eterycznych. 
W tym czasie możemy przygotować bazę syropu, rozpuszczając w podgrzewanej wodzie cukier. Po dokładnym rozpuszczeniu, odstawiamy syrop do przestygnięcia. Temperatura nie może mieć więcej niż 40 stopni, bo stracimy wszystko to co w kwiatach lipy najlepsze. Dopiero po ostygnięciu zanurzamy kwiaty w syropie i pod przykryciem w chłodnym miejscu odczekujemy od dwóch do trzech dni.
Dopiero po tym czasie możemy syrop porozlewać do słoiczków. Co najistotniejsze w całym robieniu syropu, to pasteryzacja. Trzeba dobrze podgrzać syrop w słoiczkach, by nie spleśniał, ani nie zaczął czasem fermentować. Pasteryzacja daje nam gwarancję, że syrop w szczelnie zakręconym słoiczku wytrzyma przez zimę, nawet do wiosny.

piątek, 14 maja 2021

Mamy zioła

Nie uprawiamy na codzień ziołolecznictwa, ale kiedy zachodzi taka potrzeba, to korzystamy z dobrodziejstw ziół. Dlatego staramy się mieć ich w ogrodzie tyle, ile jest to możliwe. A że ich  różnorodność w naszej strefie klimatycznej jest różnoraka, to mamy na chwilę obecną raptem garstkę tego, co moglibyśmy mieć.









środa, 17 czerwca 2020

Zbieraliśmy rumianek

Wczoraj włócząc się po okolicznych łąkach, polach i lasach, postanowiliśmy nazbierać dziko rosnącego rumianku. Jest już odpowiednio dojrzały i pachnący. Będzie się nadawał do ususzenia.
Powiesimy go pod zadaszeniem naszej ogrodowej altany, gdzie będzie miał sucho i przewiewnie. Po ususzeniu, oberwiemy kwiatki, przesypiemy do słoika i odstawimy do kredensu. Będziemy stosowali do naparów i wywarów, zwłaszcza w stanach przeziębień dla wzmocnienia odporności czy w przypadku grypy dla łagodzenia jej objawów.


Prócz suszu, zbieramy kwitnący rumianek od końca maja do września, by świeżymi kwiatami wzbogacać kąpiele, czym w ten sposób dezynfekujemy i oczyszczamy skórę.

Rumianek ma jeszcze inne zalety, ale nie będziemy kopiować wikipedii, bo są one z reguły znane. A że jest ich bardzo wiele, to warto sobie go teraz nazbierać.

środa, 13 maja 2020

Miód z Mniszka Lekarskiego

Przed ponad dwoma tygodniami, na naszej grupie pytaliśmy Was, czy słyszeliście o "miodzie" z mleczu. Ten tzw. potocznie "miód", to gęsty syrop, który zlewa się do słoików na chłodne i zimowe dni. 
Od pokoleń stosuje się go na wzmocnienie odporności, w stanach przeziębień, na ból gardła. Ma także właściwości przeciwwirusowe i przeciwzapalne.
My taki syrop będziemy robili po raz pierwszy, ale pod okiem doświadczonej specjalistki, która wytwarza i stosuje ten preparat od lat.


Jak zebrać, przygotować i przetworzyć kwiaty powszechnie rosnącego mleczu, by stworzyć "miód", opisujemy w naszej SzepKuchni.

Tym wpisem nie kończymy jeszcze z Mniszkiem lekarskim, bo będziemy robić z niego nalewkę. Ale o tym, napiszemy innym razem, bo wszystko wymaga czasu, a tego z nadmiaru zajęć mamy coraz mniej ;)

czwartek, 26 marca 2020

Gwarant wysokiej odporności

Dzisiaj wszyscy intesywniej staramy się i myślimy o tym, by utrzymać się w zdrowiu. Prócz zachowania restrykcyjnych zasad społecznych i higieny, ważne jest także dbanie o nasz organizm. O to, by nie brakowało witamin i odpowiednich minerałów.

Jednym ze znanych od lat, ale przez niewielu, stosowanych ziół, jest powszechnie występujący czosnek niedźwiedzi.


Roślina, która dla osłabionego po zimie ludzkiego organizmu, jest zastrzykiem witamin, i energii, a przede wszystkim podnosząca odporność organizmu. Właśnie tą odporność, która teraz ma tak ogromne znaczenie w walce z epidemią.

środa, 28 sierpnia 2019

Powrót pokrzywy

W kwietniu pisaliśmy o pokrzywie. Dzisiaj do niej wracamy, bo przygotowujemy kompost do podlewania pomidorów.
Spreparujemy sobie 5 litrów roztworu w butelce po wodzie niegazowanej z marketu. Naciętą pokrzywę, (tym razem może być cięta przy ziemi) nie mytą, nie płukaną wrzucimy do butli wypełniając ją do połowy. Następnie zalejemy wrzącą wodą, postawimy w na pół zacienionym miejscu - najlepiej gdzieś pod drzewem - i poczekamy kilkanaście dni, aż zacznie wytrącać się piana. Butelka będzie zakręcona, żeby pokrzywa się "puściła", a woda niewyparowała.


Taki gotowy preparat należy rozrabiać z wodą w stosunku 1:10, dlatego nam 5 litrów wystarczy na jedno podlanie wszystkich 29 krzaków. A że tak spreparowaną pokrzywą niepowinno się podlewać częściej niż raz na dwa tygodnie, to pokrzywa będzie u nas na tapecie conajmniej do końca września.

poniedziałek, 15 lipca 2019

Trochę o Dziurawcu

Wszyscy uwielbiamy słoneczną, ciepłą pogodę i z reguły narzekamy na deszcz.

Szeptuchy, leśne zielarki i ogrodnicy wręcz przeciwnie.
W ostatnich dniach deszcze uratowały nasz warzywnik i kuszą do tego, by poraz kolejny wybrać się do lasu za grzybami i jagodami. Ale przede wszystkim za Dziurawcem, który zwany jest też Świętojańskim zielem. 
Ta ostatnia nazwa wskazuje, że okres kwitnienia i zbiorów przypada na noc przesilenia letniego. My w tym roku pokpiliśmy trochę sprawę i przegapiliśmy ten najlepszy moment. Ale nie składamy broni i będziemy próbowali jeszcze nazbierać trochę tego magicznego ziela.


Zachęcamy do stosowania Dziurawca, bo ma bardzo wiele zastosowań leczniczych. Po ususzeniu jest składnikiem naparu o bardzo bogatych właściwościach wzmacniających. Zimą będzie nam niezbędny, by zwalczać depresje, niwelować objawy braku słońca i wpływać uspokajająco na układ nerwowy.

Po zebraniu tego zioła, należy pamiętać, że nie lubi ono światła słonecznego. Trzeba więc je suszyć i przechowywać w przewiewnym, zacienionym miejscu. A po ususzeniu najlepiej w papierowych torebkach, w suchym i też zacienionym miejscu.
Jeśli tylko uda nam się tego trochę nazbierać, to z pewnością o tym wspomnimy i pokażemy jak to suszymy.

czwartek, 13 czerwca 2019

Przerabiamy koniczynę

Chodząc leśnymi ścieżkami i łąkami zdarza się trafiać na bujnie kwitnącą koniczynę. Z reguły mijaliśmy ją zawsze nie zwracając na nią szczególnej uwagi.
To błąd!
O jej zaletach nie będziemy się rozpisywać, bo jest ich wiele, a przydatne są szczególnie dla dziewcząt. Ale o tym jest bardzo dużo w sieci, więc nie będziemy powielali treści.


Przechodząc jedną taką łąką, postanowiliśmy poczytać w podręcznej księdze ziół (mamy taką stale przy sobie) o koniczynie i zdecydowaliśmy, że nazbieramy różowych kwiatów. Potrzebowaliśmy około kilograma, a że upał był niemiłosierny, to poprzestaliśmy na połowie tego. Celem była ilość potrzebna do wygotowania przyzwoitej ilości syropu.

Jak na załączonym obrazku, zbierając kwiatki nie trzeba się specjalnie przykładać do tego. Można zerwać z tymi zielonymi listkami na samej górze. Byle nie było ich za wiele, bo wtedy smak zostanie przełamany goryczką. Do takiej miski przepłukanych i odcedzonych kwiatków dodajemy cytrynę ...



... i zalewamy wodą, żeby sobie postała przez 12h. Następnie odcedzamy i zalewamy przegotowaną wodą z cukrem, po czym gotujemy do momentu uzyskania odpowiednio gęstej konsystencji. Nam to zajęło 2,5-3h. Wtedy odcedzamy ciecz z kwiatków, najlepiej przez gęste sitko i zalewamy słoiczki na gorąco, tak by się zassały.


W tej postaci mogą stać nawet do 12 miesięcy w zacienionym miejscu.


A tym czasem...
... szykujemy się powoli na sezon jagodowy.
Przełom czerwca i lipca to najlepszy czas na zbiory.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Na tapecie .... pokrzywa

W ostatnią sobotę wybraliśmy się na wiosenny spacer po okolicznych lasach i co Nas mile zaskoczyło?
Rosnąca, młoda, świeża pokrzywa. Nie chcąc sobie psuć wędrówki, a mieliśmy do przejścia 19km, zdecydowaliśmy, że na pokrzywę skoczymy sobie w tygodniu.
I padło na dzisiaj :)

Pokrzywę najlepiej zbierać teraz kiedy jest młoda, świeża i pełna soków. O właściwościach pokrzywy nie będę się rozpisywał, bo musiałbym kopiować wszystko to, co jest już w sieci. A jest o niej na prawdę duuuuużo.
Dlaczego zatem o niej wpis?
Bo po obserwacjach wśród znajomych mam przekonanie, że pokrzywa jest jednym słowem "olewana". Co prawda szampon z pokrzywy do włosów jest ok - owszem, ale żeby samemu spróbować, to jednak brakuje przekonania i chęci.
A wytrawni wyjadacze doskonale wiedzą, że nie trzeba wiele. Pokrzywa rośnie praktycznie wszędzie w naszym kraju i znaleźć stosunkowo czystą (niestrutą spalinami) bez ołowiu, też nietrudno znaleźć. Ja osobiście wyciągam pokrzywę z poniżej prezentowanego lasu, który znajduje się 2km od miasteczka i około 200m od drogi. 



Tyle na prawdę wystarczy, aby nie martwić się o niepożądany ołów czy inne syfy.
Jak już znajdziemy sobie fajną pokrzywę, to warto zabrać ze sobą rzecz jasna rękawiczki, a do tego jakieś dobre nożyczki. Nie polecam i nie warto wyrywać pokrzyw z korzeniami, bo łodyga poniżej drugiego poziomu topu jest łykowata i twarda, więc nawet jeśli pokrzywę do domu przytargamy w całości, to później większą część z takiego zbioru trzeba będzie wyrzucić. Dlatego polecam zapakować nożyczki. Idealnie nadają się do ścinania, kiedy pokrzywa jest młoda i łodyga przy topie jest stosunkowo miękka,a szybko puszczają jej włókna w podgrzewanym naczyniu.
Tak wyglądają topy, które my zbieramy i które bardzo fajnie smakują po przygotowaniu posiłku.


A jak smakuje pokrzywa z patelni?
Bardzo podobnie do szpinaku. Choć ma inne właściwości, to przyrządzona wedle znanego przepisu na szpinak z jajkiem i czosnkiem; smakuje bardzo podobnie.
Pokrzywę można zbierać i warto zbierać, od kwietnia, przez maj, aż do czerwca kiedy to można znaleźć jeszcze młode egzemplarze.
A że pokrzywę można przerabiać na wiele sposobów, to żadna nowość, a więc wachlarz możliwości pełen i otwarte pole do popisu.