Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczęga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczęga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lipca 2023

Pomysł na dzień poza domem

Aktywnie spędzony wolny dzień, to dla wielu lekarstwo. Odskocznia od problemów lub monotonii dnia codziennego. Ci z Was, którzy nie lubią siedzieć w domu, a ruszenie tyłka z przysłowiowej kanapy jest niezbędne do podtrzymania kondycji psycho-fizycznej, powinni zapoznać się z naszą propozycją.


Trasa ma około 32km i może dla wielu wydawać się nieco przydługa, ale na dystansie całego dnia i napotykanych "atrakcji", jest bardzo miłym i przystępnym sposobem do spędzenia czasu poza domem.

sobota, 6 maja 2023

Włóczymy się po łużyckich lasach

Z drobnym poślizgiem, relacjonujemy Wam kolejną edycję Łużyckiej 50-tki organizowanej w czeskim Hradku Nad Nysou. Wraz z przyjaciółmi wyruszyliśmy na trasę 6 maja o 6:00 rano po strzale startowym miejscowego Burmistrza. Piesza wyrypa długodystansowa była dla nas po kilku latach powrotem do tego typu wyzwań. Sprawdzianem, czy jesteśmy nadal w stanie i czy nas kręci wielogodzinna włóczęga. 



W deszczowy poranek przygotowanych było ponad 1300 numerów startowych. Nie wiemy, ile osób wyruszyło, ale frekwencja była wysoka. Pogoda niedopisywała i padać miało przez najbliższe dwie godziny. I tak było, ale chyba nikt sobie z tego niczego nie robił. Po prostu prym wiodły kurtki i peleryny.

Po mimo, że organizacją Padesatki zajmują się Czesi, to szlak wytyczony wiódł w większości po niemieckiej stronie Sudetów Łużyckich. Dla nas, był to pierwszy raz z tymi górami i ich krajobrazem. Charakteryzują się specyficznymi masywami skalnymi, podobnymi do tych z Gór Stołowych.






cdn ...

niedziela, 1 maja 2022

Majówka z namiotem

Z końcem kwietnia wyskoczyliśmy na włóczęgę z Jaśkowic Legnickich do Legnickiego Pola, a dalej Szlakiem Wygasłych Wulkanów przez Jawor.
Przeliczyliśmy się, bo z Jaśkowic do Pola szlak prowadził asfaltem, a dalej do Jawora bez zmian - 100% asfaltu na dystansie ponad 30km. Jeżeli ktoś z Was nosi się z zamiarem przejścia Szlaku Wygasłych Wulkanów, to buty trekkingowe przez pierwsze 25km się do tego nie nadają. Nas to w dużej mierze zgubiło. 

O walorach estetycznych czy krajoznawczych nie ma nawet co napisać. Do samego Myśliborza szlak wiedzie wśród pól i bezsklepowych wsi. Nie ma więc możliwości uzupełniania wody. Z czym opuścicie Legnickie Pole, będzie musiało wystarczyć do Jawora. Jedynym chyba ciekawym miejscem na szlaku jest Dolina Wierzbiaka, której sporą część przechodzi się niemal dookoła. 

Przed Myśliborzem szlak zmienia się diametralnie - Pogórze Kaczawskie robi swoje. Pierwszy wita Rataj i Organy Myśliborskie. Szlak co prawda mija je bokiem, ale można z rozdroża tam podejść szlakiem czerwonym. Dalej - jest już tylko ciekawiej.


Przemierzając żółty szlak w Krainie Wygasłych Wulkanów z namiotem, trzeba mieć na uwadze problem z zaopatrzeniem. Dlatego Jawor wraz z Młynem Wielisławskim stanowią kluczowe miejsca na całej trasie. 

środa, 4 sierpnia 2021

z Archiwum ... #04

 

Dzisiaj chcemy Was zachęcić do wycieczki w Góry Izerskie. Przez wielu są lubiane, dla wielu z Was znane. Można by pomyśleć: "Przecież ludziska już tyle o nich napisali w sieci, że po co znów pisać?" My chcemy Wam zwrócić uwagę na ich czeską część. Na przygraniczny Bukovec, na wieś Jizerka i na Izerski Park Ciemnego Nieba. 
Przed trzema laty, ścieżka nas powiodła jeszcze dalej - przez Smrek do Stogu Izerskiego po polskiej stronie. By wrócić stamtąd przez Polanę Izerską, Chatkę Górzystów i Stację Turystyczną Orle do Jakuszyc. O polskiej stronie Izerów nie będziemy się rozpisywać, bo tłumnie oblegane szlaki na Wysoki Kamień, czy po placki z jagodami - wiadomo gdzie - są uznawane za "izerskie klasyki".

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Dolina Jezierzycy

Wyrwaliśmy się ostatniego dnia weekendu, żeby się zrelaksować i odpocząć, po pracowitym piątku i sobocie. Chcieliśmy zobaczyć, co ciekawego jest w Parku Krajobrazowym Dolina Jezierzycy. 
Niedaleko na zachód od Wołowa za wsią Wrzosy zaczyna się las, który ciągnie się przez 7,5km do Orzeszkowa. Znajduje się w nim Rezerwat "Uroczysko Wrzosy". Stety albo niestety, ale nie jest dostępny dla turystów. Nie wiedzie tam żadna leśna ścieżka, więc pozostało nam go minąć i pójść dalej. 

niedziela, 9 maja 2021

Miękinia Trail


Przeszliśmy zamierzony odcinek i jesteśmy zadowoleni, przede wszystkim z tego, że szlak na przeważającym dystansie jest bardzo piękny - lesisty, cichy i pełen uroku. Równina Wrocławska jest tym obszarem, który będziemy jeszcze niejednokrotnie eksplorować. A na potwierdzenie naszych słów, wrzucamy kilka zdjęć.






Już zastanawiamy się, nad celem kolejnej wędrówki. Idzie lato i będzie coraz cieplej, więc będziemy się włóczyć więcej, dalej i zapewne z namiotem.


poniedziałek, 3 maja 2021

Świdnicki trip - część 2

Następnego dnia wyszliśmy z namiotu o 6:30. Byliśmy niewyspani, nadal zmęczeni poprzednim dniem i nocnym zimnem. Kontynuacja włóczęgi stała pod znakiem zapytania. Z pomocą przyszła gorąca kawa, zrobiona na palniku gazowym, który zazwyczaj mamy ze sobą na takich wędrówkach. Kartusz waży około 180g-200g, ale jest to waga, którą zawsze warto nosić na plecach. Gorący napój w żołądku, przy nieco wychłodzonym organiźmie, to porządny zastrzyk energii, który poprawia morale. Do tego w pobliskim palenisku zajęliśmy chrust ogniem, przy którym mogliśmy się porządnie ogrzać. W międzyczasie pakowaliśmy namiot i wszystko co w środku. 
Nam taka organizacja poranka odpowiada, bo nie tracimy czasu, jesteśmy w ciągłym ruchu i unikamy rozleniwienia przy cieple ognia.


Jednak kawa ze śniadaniem, to raptem kropla w morzu potrzeb. Mieliśmy wrażenie zmęczonych nóg, a krzątając się po biwaku, odkrywaliśmy kolejne przypadłości dnia poprzedniego.
Zajęcia przed wyjściem, zajęły nam około 1,5h i chwilę przed 8:00, wyruszyliśmy bez przekonania z pełnymi plecakami. Pierwsze metry to udręka i zaskoczenie dla nas, że jesteśmy tacy słabi. Od lutego mniej lub więcej, ale chodziliśmy i ruszaliśmy się, by jakoś przygotować się do sezonu. 


Jednak tego dnia, przejście 30km do Świdnicy wydawało się niemożliwe. Z tego względu minęliśmy bokiem szczyt Ślęży, a także podarowaliśmy sobie wdrapywanie się na Szczytną. Jeżeli chcieliśmy dać sobie jakąkolwiek szansę, musieliśmy redukować przewyższenia. Na całe dla nas szczęście okazało się, że na odcinku 7km do Przełęczy Tąpadła, rozkręciliśmy się i mocy w nogach wcale nam nie brakowało. Po krótkim odpoczynku przy kawie, skierowaliśmy się w stronę Wzgórz Kiełczyńskich i wtedy poczuliśmy, że na pewno uda nam się osiągnąć zamierzony cel.




Dodatkowego akapitu wymaga organizacja komunikacji w samej Świdnicy. I choć pociągi kursują zgodnie z planem, to komunikacja autobusowa leży. Co prawda, przystanek wybudowany przed laty za miliony, wygląda bardzo przyzwoicie, ale to co się dzieje z rozkładem jazdy i wyświetlaczami ledowymi, woła o pomstę do nieba. Nie dość, że godziny odjazdów są nieaktualne, to na dodatek informację o tym można znaleźć na małej karteczce przyklejonej do pleksy przy ławeczkach na peronie. Żeby tego nie było mało, to aktualny rozkład należy sobie znaleźć w internecie, gdzie są tylko dwie destynacje dla Wałbrzycha i Wrocławia. A to jeszcze nie koniec, bo bus, na który czekaliśmy przyjechał o jeszcze innej porze. Jednym słowem - partyzantka na całej linii.
 



czwartek, 29 kwietnia 2021

Świdnicki trip - część 1

W ubiegły piątek wybraliśmy się na pierwszą w tym roku włóczęgę z namiotem. Co prawda wiosna nas nie rozpieszcza w tym roku, ale ciągnie nas, jak wilka do lasu. Wytyczyliśmy zatem ścieżkę, spakowaliśmy plecaki i o godz. 17:00 wyszliśmy z domu. Do przejścia mieliśmy około 54km i podzieliliśmy sobie ten dystans na dwa odcinki. Pierwszy - z Kątów Wrocławskich do Sobótki, a drugi - z Sobótki do Świdnicy. 


Pierwszego dnia trasa przebiegała niemal w całości niebieskim szlakiem turystycznym, prowadzącym z Wrocławia do stacji kolejowej w Sobótce. Wiedzie w większości drogami asfaltowymi, choć trzeba przyznać, że natężenie ruchu towarzyszy raptem na kilku kilometrach: na odcinku do Krobielowic i z Rogowa Sobóckiego. Prócz tego wiele polnych dróg i czasem lasami. Całość jednak odbieramy bardzo pozytywnie, bo jest sporo momentów, gdzie ścieżka prowadzi z dala od zgiełku, wśród śpiewnych ptaków, zapachów pól i lasu. Można psychicznie się zrelaksować i odpocząć od codzienności.





O pakowaniu i tym co w plecakach, pisać nie będziemy, bo można z tego zrobić inny obszerny artykuł. Napiszemy Wam tylko, że noc była zimna i z końcem kwietnia warto mieć przy sobie porządny śpiwór. Namiot rozbiliśmy po 22:00 pod Gozdnicą, z pięknym widokiem na Sobótkę i tym co za nią. W nocy kręciło się trochę dzikiej zwierzyny, ale nie mieliśmy z tytułu ich obecności jakichkolwiek nieprzyjemności.


A drugi dzień, to osobna historia, o której też niebawem napiszemy.



wtorek, 13 kwietnia 2021

Wleński trójkąt

Kraina Wygasłych Wulkanów jest na tyle rozległa, że według nas można chodzić po niej latami i odkrywać nowe ścieżki. Przed dwoma dniami odwiedziliśmy Wleń i jego okolice.

Wystartowaliśmy z Rynku zielonym szlakiem w stronę Ostrzycy, by następnie skierować się do Soboty i wrócić przez Park Krajobrazowy Doliny Bobru do miejsca startu.


Polecamy te rejony wszystkim tym, którzy tak jak my, lubią się powłóczyć po lasach, łąkach w otoczeniu górskiego, tudzież pagórkowatego krajobrazu. Szlaki nie są trudne technicznie, z łatwymi podejściami i niewielkimi przewyższeniami.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Błoto gór Złotych

Nasi uważni czytelnicy wiedzą, że w ostatnią niedzielę przeszliśmy 26km z Przełęczy Kłodzkiej do Lądka Zdrój. Z niemałym poślizgiem czasowym, chcemy teraz nieco opisać tamtą ścieżkę.

Parking na miejscu startu jest z reguły zastawiony samochodami, bo to popularna miejscówka, dla tych wszystkich, którzy się wybierają na Kłodzką Górę. My byliśmy około godziny 8:00 rano i jeszcze było całkiem pusto. Poszliśmy jednak w przeciwną stronę kierując się polami na południe.

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy, to prace leśniczych przy zrębie drzew. Te widoki towarzyszyły nam niemal na całej trasie. Zarówno Nadleśnictwo Bardo Śląskie, jak i Nadleśnictwo Lądek Zdrój, przepracowały zimę poświęcając ten czas na zmianę drzewostanu i tym samym poprawiając kondycję lasu. Dla nas, pieszych turystów, to niestety dyskomfort, związany z ogromnymi ilościami błota i rozjeżdżonymi drogami leśnymi.


Każdy, kto ma zamiar wybrać się teraz w rejony Ptasznika (719m), Wilczej Góry (711m) do Dzikiej Doliny, musi liczyć się z tymi utrudnieniami i nie ma co ukrywać - brzydkim otoczeniem. 



Tego dnia, z powodu zrębu, zgubiliśmy się dwukrotnie: raz żółty szlak, a drugim razem szlak rowerowy, którym mieliśmy pokonać jeden z odcinków.

Bardzo pozytywnym aspektem, który nas zaskoczył, jest spójna siatka utworzonych SingleTrack'ów. Nie jesteśmy fanami tego typu aktywności, ale na pewno znacząco wzbogacają te tereny turystycznie, wypoczynkowo i rekreacyjnie.
O tej porze roku, nie trafiliśmy najlepiej z pogodą, widokami i akurat z krajobrazem po pracach leśników, ale do lata będą to bardzo miłe do chodzenia, odosobnione dające ciszę i spokój góry.





wtorek, 2 lutego 2021

"Super zima" trzyma!

Przy tak pięknej, mroźnej pogodzie grzechem jest nie zrobić kilku fotek, które choć trochę oddają  panujący klimat.








poniedziałek, 18 stycznia 2021

W okowach mrozu

W minioną niedzielę wybraliśmy się na Wieżę widokową na górze Dłużek 594m.n.p.m., znajdującą się na Pogórzu Kaczawskim w Krainie Wygasłych Wulkanów. Z racji tego, że pogoda była mroźna i oscylowała w okolicach -5st, a zalegający śnieg sięgał do kolan, to cel wędrówki okazał się wystarczająco wymagający.

Góra Dłużek nie jest wymagająca. Ani przewyższenia, ani temperatura nie stanowiły problemu. Przyczyną naszych kłopotów i przygód okazał się śnieg. W godzinach porannych był wystarczająco suchy, by przecierać szlak bez obaw. Ale z biegiem czasu stawał się coraz bardziej mokry i po nogawkach przedostawał się do butów, co skończyło się totalnym przemoczeniem stóp.

Dystans 12km z Dobkowa pokonany w około 3 godziny w pełnym śniegu bez stuptutów, to dla nas nauczka na przyszłość, żeby nie lekceważyć żadnej ścieżki zimą.

wtorek, 12 stycznia 2021

Ośnieżony Bukowiec

Zima jaka jest na równinach, wszyscy wiemy: szara, mokra i bezśnieżna. Z tego względu, kiedy tylko możemy, jedziemy za śniegiem w góry, żeby poczuć prawdziwą zimę.
Dzisiaj wrzucamy kilka fotek z Bukowca 886m.n.p.m. Na tej wysokości w styczniu śniegu nie brakuje, a że wierzchołek jest stosunkowo płaski, to można przyjemnie przespacerować się zasypanymi ścieżkami.