Październik ma w sobie coś wyjątkowego. Z jednej strony mami oczy feerią barw - od miedzi i złota po słomkowe odcienie polnych traw - z drugiej powoli wygasza puls lasu. Kiedy rusza się w drogę popołudniem, gdy słońce trzyma się nisko nad horyzontem, cały świat wydaje się zwolnić i cichnąć.
Wystarczy odbić w boczną drogę, z dala od zgiełku, by poczuć ten spokój. Drzewa stojące wzdłuż drogi tworzą wysokie sklepienie, z którego liście opadają miękko na ziemię. Każdy krok po szeleszczącym dywanie ma w sobie coś wyciszającego. To moment, w którym nie trzeba nigdzie pędzić, a jedynie chłonąć zapach wilgotnej ziemi i chłodnego powietrza.
Na skraju lasu, tam gdzie pola spotykają się ze ścianą starych drzew, widok otwiera się na złociste korony i jasne, otwarte przestrzenie. Nadwodny zakątek też powoli pustoszeje - trzciny szumią na wietrze, a słońce przebijające się przez gałęzie rzuca na ściółkę długie cienie. Las pokazuje, że jesienne przemijanie ma w sobie mnóstwo uroku i prostego spokoju.
Zostawiamy kilka kadrów z dzisiejszej włóczęgi. Może będą dobrym pretekstem, by samemu złapać głęboki oddech i wyjść na chwilę na spacer.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz