niedziela, 30 kwietnia 2023

By nieZaśmiecać okolicy

Włócząc się po lasach, niejednokrotnie napotykamy na swojej drodze śmieci. I nie mamy tu na myśli butelek czy opakowań po chipsach, ale opony, akumulatory, telewizory czy nawet umywalki.
Łapiemy się za głowę i zastanawiamy, skąd biorą się tacy, którzy wolą angażować siły i czas, by zrzucić rupiecie w przyleśnym rowie, zamiast kulturalnie odstawić je do gminnego PSZOKu. Ok, to nie jest coś co przerasta nas intelektualnie, ale jesteśmy tak ukształtowani, że za każdym razem nas to szokuje.
Społeczeństwo jest w tym temacie podzielone. Pierwszych to bulwersuje, drudzy nic sobie z tego nie robią, a trzeci po prostu śmiecą.
Nie ma właściwie złotego środka, rozwiązującego ten problem, by wszyscy byli zadowoleni.
Ale wpadliśmy niedawno w sieci na aplikację, która może wielu pomóc w pamiętaniu o śmieciach - nazywa się: "Kiedy śmieci".


Jest to darmowa aplikacja dostępna na telefony, której jedyną funkcjonalnością jest przypominanie użytkownikowi o terminie wywozu odpadów - również tych wielkogabarytowych. Aplikacja po podaniu tylko adresu zamieszkania, zasysa z samorządowej bazy, dane o harmonogramie wywozów dla wskazanego adresu. Proste? Oczywiście i nic nie kosztuje, a może przyczynić się do poprawienia jakości życia w naszym najbliższym otoczeniu, a może i nawet w lasach.

Ps: to nie jest materiał sponsorowany. Reklamujemy tę apkę, bo mamy nadzieję, że ułatwi ona wielu osobom, we właściwy sposób pozbywać się śmieci. Niech to będzie chociaż kilka osób na początek, ale małymi kroczkami ... będziemy zmierzać w odpowiednią stronę ;)

piątek, 28 kwietnia 2023

Meandry Bystrzycy

Park Krajobrazowy Doliny Bystrzycy to dość częsty temat naszych wpisów, po części dlatego że leży w naszym bliskim sąsiedztwie. Ale również i przede wszystkim dlatego, że wyróżnia go panujący w nim specyficzny klimat.
Nadleśnictwo Miękinia we współpracy z Gminą Kąty Wrocławskie, zagospodarowały te tereny, tworząc infrastrukturę dla rowerzystów, biegaczy i spacerowiczów. Wśród wielu rozlewisk, sąsiadujących z korytem rzeki, powstały ścieżki rowerowe, edukacyjne i tereny rekreacyjne. Wisienką na torcie jest to, że otaczająca przyroda sprawia momentami wrażenie prastarego lasu z powalonymi ciężarem czasu, próchniejącymi drzewami.







Obraz ze zdjęć jest inny od powyższego opisu, ale dlatego, że te tereny są bardzo zróżnicowane. Można tu napotkać przeszkody w postaci wody, zalewającej szutrową drogę, czy błotniste ścieżki prowadzące skrajem lasu. Nie trudno tu zatem o element "przygody", dodatkowo urozmaicający pobyt.

Jeżeli macie stosunkowo niedaleko, a brakuje Wam pomysłu na sobotnią wycieczkę rowerową czy niedzielny spacer, to "Dolina Bystrzycy" jest tym miejscem, gdzie znajdziecie względny spokój i przestrzeń dla siebie, by aktywnie odpocząć i się zrelaksować.


Ps: nie znajdziecie na terenie Parku, ani budki z piwem, ani fast food'u z hamburgerami, więc warto zaopatrzyć się we własny prowiant, czy kawę w termosie przed planowaną wycieczką.

wtorek, 25 kwietnia 2023

O Bluszczyku Kurdybanku

Bluszczyk kurdybanek zwany kocimordą, to roślina powszechnie rosnąca w naszym kraju. Lubi zalegać na trawnikach i często uważana jest za chwast, bo rozwija się bardzo inwazyjnie. Przez to jest często nieszanowana i mamy z nią raczej niemiłe skojarzenia, ale ...
... jest jadalna, o czym zdążyliśmy zapomnieć z końcem XIX wieku.

W kwietniu i maju bluszczyk wypuszcza młode listki, które w tym czasie mają najwięcej walorów smakowych i właściwości leczniczych ze względu na swoją świeżość. Najbardziej wartościowe są te, rosnące w pełni nasłonecznionych miejscach.
Zerwane młode listki można spożywać na surowo lub suszyć. Potrawy wzbogacone kurdybankiem nabierają ponoć korzennego lekko goryczkowego smaku, choć nam przypomina smakiem trochę bazylię. Dostarcza on także wielu pożytecznych składników.


A kocimorda to nie tylko składnik kulinarny, ale przede wszystkim surowiec zielarski, posiadający wiele właściwości leczniczych.
Jak podaje wikipedia: "ziele stosowane przeciw zatruciu ołowiem, w medycynie ludowej w postaci naparu stosowany przy przewlekłych nieżytach dróg oddechowych, astmie, przeciw bólom żołądka, przy schorzeniach pęcherza i kamicy nerkowej. Zewnętrznie używany do sporządzania odwarów dezynfekujących do przemywania ran i w chorobach skóry, ze względu na delikatne działanie ściągające, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne." A to tylko część wachlarza dóbr jakim on dysponuje.


Dlatego jeżeli zalega Wam ta roślina, gdzieś w przydomowym ogrodzie, od lat niewytępiona i przeklinana, to dorzućcie kilka listków do jajecznicy na śniadanie, a kolejnych kilka zalejcie gorącą herbatą. Popróbujcie czy Wam zasmakuje, bo może urozmaicić posiłek, a dodatkowo pomoże zniwelować stres i wzmocni odporność organizmu.

Byle nie za często ;)

sobota, 22 kwietnia 2023

Kryzys Szeptuchy


Zaczynając przygodę z blogowaniem i kreowaniem wizerunku Leśnej Szeptuchy, liczyliśmy się z tym, że nadejdzie zwątpienie w ten projekt i że czas pokaże nam sensowność jego istnienia.
Ostatni wpis zamieściliśmy we wrześniu ubiegłego roku i wtedy włączyła się nam blokada. Pojawiło się pytanie: Co dalej?
Czy mamy pisać w kółko o tym samym? Czy przypominać każdej wiosny o pokrzywie? Czy relacjonować jesienią o grzybach w lesie? Czy rozpisywać się o kolejnej próbie zrobienia wina?
Pytań bez liku i odpowiedzi brak, a zegar tykał i pół roku minęło.

Niemal 370 wpisów na przestrzeni 3,5 roku stanowi niemałą bazę wiedzy i mniej lub bardziej istotnych ciekawostek. Szkoda nam więc zamykać i kasować cały ten projekt. Dlatego w najbliższym czasie będziemy kontynuować blogowanie i przekonamy się ostatecznie, czy nam to odpowiada, czy nie.

czwartek, 22 września 2022

[JLR#4] - Finisz w Wolsztynie

  4. Route 7 503 642 928 - 57,76km :: Pszczew - Wolsztyn

To był ostatni etap naszej wyprawy, pomimo że planowaliśmy przejechać i zobaczyć więcej. Temperatury sięgające w słońcu 40-stu stopni skutecznie pokrzyżowały nam plany. Przy takiej pogodzie jedyną opcją na pokonywanie kilometrów rowerami, było wstawanie przed wschodem, zwijanie namiotu i ruszanie przed upałami. Nam taki model podróżowania nie odpowiadał, dlatego po tych kilku dniach, nie mieliśmy żadnego dylematu, czy kontynuować wyprawę, czy przerwać i wracać do domu.
Z Pszczewa do docelowej stacji kolejowej, prowadziła asfaltowa droga wijąca się pośród lasów i niewielkich jezior, zagospodarowanych przez wędkarzy i miłośników nieprzeniknionej ciszy. Ten odcinek było bardzo przyjemnie pokonywać, bo drzewa skutecznie chroniły nas przed słońcem. Gorzej robiło się dalej. Czas upływał, temperatura rosła, a lasy się skończyły. Ostatnie 20km pokonywaliśmy w pełnym słońcu, wśród pól i licznych wielkopolskich wiosek.

Tego dnia do Wolsztyna dojechaliśmy przed 11:00, a cały koszmar upału właściwie dopiero się rozpoczynał. Niby nie musieliśmy już kręcić w pełnym słońcu, lecz nagrzane chodniki, ulice i nie zadaszone perony na stacjach dały nam popalić niemiłosiernie. Na dodatek, żeby nie było za kolorowo, to do Leszna podstawiony został skład zastępczy z lokomotywą parową, z której leciała sadza i kupa węglowego dymu.
Tak. Ten etap był najgorszy i jest teraz pełen naszych narzekań, ale dzielimy się tym z Wami - ku przestrodze. Można sobie zaplanować wyjazd, podzielić go na etapy z myślą o fajnie spędzonym czasie, zarówno na rowerze, jak i nad wodą. Niestety, właściwie zawsze, to pogoda rozdaje karty i tym razem okazała się dla nas bezlitosna.